Na defiladę z okazji 65. rocznicy zwycięstwa Związku Sowieckiego nad Trzecią Rzeszą wybiera się Kompania Honorowa Wojska Polskiego. Rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Obrony płk Aleksiej Kuzniecow ujawnił wczoraj, w jakiej kolejności będą maszerowały 75-osobowe oddziały z zaproszonych państw. Najpierw pójdą oczywiście Rosjanie.

Za nimi maszerować będą żołnierze krajów WNP: Azerbejdżanu, Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Kirgizji, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Ukrainy. Potem Polacy, a za nimi Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi. Jak poinformowała PAP, umiejscowienie Polski na 10. miejscu z 13 możliwych Rosjanie uważają za „szczególne wyróżnienie”. W ten sposób chcą podkreślić, że Polacy „walczyli podczas wojny także na sowieckim terytorium”. Chodzi więc o armię Berlinga.

– Ostatnie ocieplenie na linii Warszawa – Moskwa powinno być naturalnie odzwierciedlone także 9 maja. Należy się spodziewać, że będzie ono dotyczyć nie tylko kolejności, w jakiej będą maszerować żołnierze, ale także „umiejscowienia” Bronisława Komorowskiego wśród innych gości – powiedział „Rz” Stanisław Minin, publicysta „Niezawisimej Gaziety”.

Podobnego zdania jest Anton Iwanicki, publicysta dziennika „Gazieta”. – Moskwa pokazuje w ten sposób, że szanuje Polskę i liczy się z nią nie tylko jako państwem w Europie Środkowej, ale także jako jednym z kluczowych członków UE – powiedział.

W Polsce decyzja Rosjan nie wywołuje jednak specjalnej euforii. – Być może niedługo „zasłużymy”, żeby iść na paradzie między Tadżykami a Czuwaszami. Ale poważnie mówiąc: to kolejny nic nieznaczący gest, który przykrywa imperialne ambicje Kremla – powiedział „Rz” prof. Andrzej Nowak, historyk dziejów Rosji. – Nie rozumiem, dlaczego mamy się ekscytować kolejnością, w jakiej nasi żołnierze maszerują w Moskwie. Przypominam, że były czasy, gdy zawsze maszerowali tam jako drudzy. Były to jednak czasy Układu Warszawskiego i nasz kraj nie był wtedy suwerenny – dodał.