Szef grupy Jonatan Bosque zapewnia „Rz”, że to nie żart. Tyle że bunkry mają chronić niekoniecznie przed przepowiedzianą przez Majów apokalipsą, ale przed zdarzeniami, których już dziś jesteśmy świadkami. Efekty globalnego ocieplenia, coraz bardziej tragiczne w skutkach klęski żywiołowe, anomalie pogodowe, budowa elektrowni atomowych – stanowią według grupy wystarczająco duże zagrożenie, by warto było pomyśleć o zapewnieniu sobie i bliskim miejsca w schronie.

[wyimek]Przepowiednia Majów przyciąga turystów na Jukatan[/wyimek]

– Nasza inicjatywa spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem. Budowanie indywidualnych schronów wychodzi bardzo drogo, zbiorowe są tańsze. Chcemy, by dzięki nam jak najwięcej ludzi zapewniło sobie miejsce w bunkrze za przystępną cenę – mówi Jonatan Bosque. – Zbudowaliśmy już jeden – w Madrycie. Brak tylko klimatyzacji i mebli – dodaje.

Na swojej stronie internetowej grupa G. S. E. 2012 zapewnia, że nie jest nastawiona na zysk. Nie handluje miejscami w schronach. Szuka osób gotowych włączyć się do przedsięwzięcia i firm, które zrealizują inwestycję możliwie tanim kosztem. Bunkry mają być budowane w najwyżej położonych miejscach (najlepiej ponad 1600 metrów n. p. m.). Będą się mieściły pod ziemią i w skalnych jaskiniach. W każdej prowincji ma powstać co najmniej jeden schron.

Za miejsce (4 metry kw.) w dużym bunkrze typu London Tube o powierzchni 600 metrów kw. trzeba zapłacić 820 euro. Pod warunkiem że zgłosi się 150 chętnych. Na razie chęć przystąpienia do inwestycji zadeklarowały 62 osoby, co podnosi koszt na głowę do 1983 euro. Za miejsce w kameralnym Eco-hobbit (12 metrów kw., trzy, cztery osoby) trzeba zapłacić 4000 euro. Grupa zbiera podpisy pod wnioskiem do rządu o budowę schronów ze środków budżetu państwa.

Zainteresowanie przepowiednią Majów, zgodnie z którą świat przestanie istnieć 21 grudnia 2012 r., cieszy władze meksykańskiego Jukatanu. Spodziewają się turystycznego boomu. Od czasu wejścia na ekrany filmu „2012” prekolumbijskie miasto Chichen Itza odwiedza więcej turystów.

Eksperci uspokajają, że świat nie skończy się za dwa i pół roku. W kalendarzu Majów 21 grudnia 2012 jest zaznaczony jako koniec cyklu historycznego, co oznacza początek nowego etapu. Naukowcy twierdzą, że w kalendarzu, który wywołał spekulacje o końcu świata, są daty późniejsze niż rok 2012.