W styczniu ubiegłego roku żołnierze mieli już na koncie pierwszą ofiarę. Drugiego Af- gańczyka zabili w lutym. Czy mordując bezbronnych cywilów, nie mieli wyrzutów sumienia? Morlock przyznał, że zaczął mieć wszystkiego dość, gdy w marcu ubiegłego roku – po popełnieniu pierwszych dwóch morderstw – przebywał na urlopie. – Naprawdę trudno było wrócić – powiedział sędziemu, podkreślając, że nie chciał już zabijać. W maju wziął jednak udział w morderstwie trzeciego cywila.
Wizerunkowa katastrofa
Dla USA – które w weekend rozpoczęły trzecią w ciągu dziesięciu lat wojnę z krajem islamskim – sprawa jest wizerunkową katastrofą. Oskarżeni robili bowiem zdjęcia i filmy na pamiątkę, pozując z zakrwawionymi ciałami ofiar. Trzy takie fotografie opublikował w najnowszym wydaniu niemiecki tygodnik „Der Spiegel". Na jednym z nich widać uśmiechniętego Morlocka, który za włosy podnosi głowę zakrwawionego i niemal do naga rozebranego afgańskiego rolnika. Niektórzy żołnierze zabierali też jako trofea części ciał pomordowanych: palce, ząb, czaszkę.
– Gdy te zdjęcia ukażą się w afgańskich gazetach, z pewnością będziemy obserwować wzrost antyamerykańskich nastrojów – mówi „Rz" Brian Glyn Williams z Uniwersytetu Massachusetts. – Ta sprawa może być potencjalnie tak samo szkodliwa dla wizerunku Ameryki i NATO, jak skandal związany z Abu Ghraib – dodaje profesor Williams, nawiązując do afery związanej z torturowaniem Irakijczyków przez amerykańskich żołnierzy w więzieniu pod Bagdadem. Podobne obawy mają też oficerowie NATO, którzy szykują się na wybuch zamieszek.
– My tak nie postępujemy. Nie tak jesteśmy szkoleni. To nie jest armia – przekonywał podczas rozprawy wojskowy prokurator kapitan Andre Leblac, nazywając zbrodnie aktami okropnego okrucieństwa popełnionymi przez „kilku niezwykle złych ludzi".
Armia nie zapobiegła jednak mordom, choć już w styczniu 2010 roku szeregowiec Adam Winfield wysłał rodzicom informację o pierwszym zabójstwie cywila. Ojciec opowiedział o tym sierżantowi sztabowemu. Nie podjęto jednak żadnych działań, do czasu, aż okazało się, że członkowie oddziału zażywają narkotyki. Winfield jest teraz oskarżony o udział w majowym morderstwie. Przyznał się, podkreślając jednak, że bał się, iż jeśli odmówi, zostanie zabity przez kolegów z oddziału.
Morlock dostałby dożywocie, ale sędzia złagodził mu wyrok do 24 lat, ponieważ przyznał się do winy i zgodził zeznawać. O warunkowe zwolnienie będzie się mógł starać za mniej więcej siedem lat. – Wątpię, by jakiś sędzia wypuścił przed terminem człowieka, który zamordował trzech niewinnych ludzi i robił sobie z nimi zdjęcia. Amerykańskim przysięgłym to się z pewnością nie spodoba, więc może on odsiedzieć pełny wyrok – tłumaczy „Rz" Brian Williams, który spodziewa się, że pozostali oskarżeni usłyszą wyrok dożywotniego więzienia.