Polowanie na cudzoziemców w parlamencie

Szef Dumy zażądał sprawdzenia, kto z deputowanych posiada podwójne obywatelstwo. Tylko nie ma, jak tego zrobić.

Aktualizacja: 30.07.2020 20:45 Publikacja: 30.07.2020 18:22

Polowanie na cudzoziemców w parlamencie

Foto: AFP

–No co, CIA mamy pytać czy jak? – zdenerwował się szef parlamentarnej komisji etyki Otari Arszba, pytany przez dziennikarzy, dlaczego zwrócił się w tej sprawie do Centralnej Komisji Wyborczej.

Sam Arszba też znalazł się na liście deputowanych podejrzanych o posiadanie podwójnego obywatelstwa. Rosyjskim parlamentarzystom zabroniła tego ustawa jeszcze z 1999 roku, a obecnie zakazała jedna z poprawek do konstytucji, przyjętych w plebiscycie 30 czerwca.

Obecnie wszystko zaczęło się od zwykłej kłótni deputowanych w trakcie obrad jeszcze w kwietniu. Podczas omawiania jednej z proceduralnych spraw przewodniczący parlamentu Wiaczesław Wołodin nagle powiedział: – A Parfionow (komunistyczny deputowany) już się tym zajął w amerykańskiej sieci (chodziło o Facebooka – red.). Ktoś z sali podchwycił: – On sam jest Amerykaninem!

Taki zarzut w elitach władzy traktowany jest jak obelga. – Trzeba to sprawdzić, różne rzeczy się zdarzają – stwierdził Wołodin, zadowolony z tego, że utarł nosa nielubianemu deputowanemu. Ale rozzłoszczony komunista Parfionow natychmiast odpowiedział, że we frakcji rządzącej Jednej Rosji jest 39 deputowanych mających podwójne obywatelstwa. Tym samym zwykłą kłótnię zamienił w poważny kryzys.

Przez trzy i pół miesiąca nic się jednak nie działo. Ale gdy deputowani putinowskiej partii zaczęli nagabywać komunistę, ten zwrócił się z oficjalnymi pismami do szefów parlamentu i administracji prezydenta, przedstawiając listę 15 deputowanych, siedmiu senatorów i kilku innych wyższych urzędników (w tym zastępcę szefa prezydenckiej administracji i ministra przemysłu), którzy mogą mieć podwójne obywatelstwa. Wśród podejrzanych deputowanych znaleźli się m.in. wnuk Wiaczesława Mołotowa Wiaczesław Nikonow (posiadający jakoby amerykański paszport) i Igor Lebiediew – syn kontrowersyjnego polityka Władimira Żyrinowskiego (podobno ma amerykańską green card). Inni są obywatelami Hiszpanii, Izraela, Wielkiej Brytanii, Gruzji (szef komisji etyki Otari Arszba) lub posiadają prawo stałego pobytu w Turcji, Czarnogórze i Francji.

Gdyby zarzuty się potwierdziły, to politycy powinni złożyć mandaty lub podać się do dymisji. Dodatkowo grożą im tylko niewielkie grzywny, ale na pewno ich kariery polityczne byłyby zakończone. Jednorazowe zaś zniknięcie ze sceny politycznej takiej liczby polityków wywołałoby perturbacje w całym państwie.

W tej sytuacji szefowa Centralnej Komisji Wyborczej zapewniła, że „nikt z obecnych deputowanych nie miał podwójnego obywatelstwa" – ale w momencie rejestrowania się jako kandydaci w wyborach w 2016 roku. Na pytanie, skąd to wie, odpowiedziała, że z deklaracji samych zainteresowanych. – Dalsza kontrola nie wchodzi w kompetencje Komisji – dodała.

– Zwracanie się do Komisji Wyborczej nie miało najmniejszego sensu, to czystej wody populizm – uważa prawnik rosyjskiej Transparency International Grigorij Maszanow. Drugie obywatelstwo u urzędników lub deputowanych można znaleźć tylko wtedy, gdy oni sami się do niego przyznają. Ewentualnie można zwrócić się do ambasad państw, których paszporty jakoby posiadają. Ale te z kolei nie są niczym zobowiązane, by dzielić się taką informacją. Wręcz przeciwnie, będą ją ukrywać właśnie ze względu na to, że w Rosji posiadanie drugiego obywatelstwa jest karalne.

– Do tej pory ani jeden deputowany nie utracił mandatu z tego powodu – przypomniał Maszanow.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 779
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 778
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 777
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 776
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 775