Władze Korei Południowej zapowiedziały, że w ciągu 10 lat chcą zwiększyć liczbę studentów medycyny o 4000. Ma to być niezbędny krok, aby lepiej przygotować kraj na kryzysy w sektorze zdrowia publicznego, takie jak pandemia koronawirusa.
Lekarze studenci twierdzą, że budżet można lepiej wykorzystać. Ich zdaniem poprawa wynagrodzeń zachęciłaby ich do przeniesienia się z Seulu na obszary wiejskie, gdzie potrzebnych jest więcej specjalistów.
Premier Chung Sye-kyun wezwał stażystów i lekarzy rezydentów do odwołania 24-godzinnego strajku, który rozpoczął się, gdy kraj próbuje wyeliminować kolejne małe ogniska zakażeń COVID-19.
Chung poprosił strajkujących lekarzy, aby porozmawiali z rządem, choć nie zaoferował żadnych ustępstw.
W lipcu rząd ogłosił, że planuje zwiększyć liczbę przyjęć do szkół medycznych o około 400, czyli 13% w ciągu najbliższej dekady. Obowiązują liczba została ustalana w 2006 roku.
Dodatkowo wspierani maja być studenci decydujący się na mniej dochodowe specjalizacje, takie jak epidemiologia.
Minister zdrowia Park Neung-hoo zwraca również uwagę na dysproporcje między stolicą a obszarami wiejskimi. W Seulu na 1000 mieszkańców przypada średnio trzech lekarzy. W prowincji North Gyeongsang stosunek ten spada do 1,4.
Rząd planuje wysłać trzy czwarte dodatkowych stażystów na obszary wiejskie, w zamian za zwolnienia z czesnego i stypendia. W przypadku braku ukończenia 10-letniego stażu, ich licencja lekarska zostanie cofnięta.
Stażyści zapowiedzieli już kolejny strajk w przyszłym tygodniu.