Z raportu think tanku wynika, że w Sinciangu znajduje się 380 podejrzanych obiektów. To o 40 proc. więcej niż do tej pory szacowano.

Chiny twierdzą, że ich zadaniem jest walka z ubóstwem i ekstremizmem religijnym w Sinciangu, jednak Stany Zjednoczone porównały te ośrodki do obozów koncentracyjnych.

Grupy broniące praw człowieka twierdzą, że co najmniej milion osób zostało uwięzionych w ramach przeprowadzonych przez władze działań.

Na podstawie analizy zdjęć satelitarnych, rozmów ze świadkami, doniesień mediów i oficjalnych dokumentów stwierdzono w raporcie, że w regionie jest o około 100 więcej obiektów, w których przetrzymywani są przedstawiciele mniejszości.

W okresie od lipca 2019 r. do lipca 2020 r. przeprowadzono prace w ponad 60 ośrodkach detencyjnych, podczas gdy 14 obozów jest nadal w budowie - wynika z raportu.

Około połowa nowych ośrodków to obiekty o podwyższonym poziomie bezpieczeństwa, co może sugerować przejście na system więzienny - powiedział autor raportu Nathan Ruser.

Pekin zmierzył się z międzynarodowym krytyką za sieć ośrodków reedukacyjnych, w których przebywają głównie mniejszości muzułmańskie.

Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na polityków, którzy mieli być zaangażowani w cały proceder. Na początku tego miesiąca Waszyngton zablokował część eksportu, który, jak twierdzi, został dokonany przy użyciu "pracy przymusowej".