Donald Trump i Joe Biden będą debatować nad szeregiem pilnych wyzwań politycznych, włączając w to pandemię koronawirusa, która doprowadziła do śmierci ponad 200 tys. osób w Stanach Zjednoczonych i miliony pozbawiła pracy, nominację Amy Coney Barrett do Sądu Najwyższego oraz ciągłe protesty w sprawie sprawiedliwości rasowej.
Amerykańcy komentatorzy uważają, że pierwsza debata może być szczególnie ważna dla Bidena. Dobry występ może dać mu szansę na udowodnienie, że zakończy prezydenturę Trumpa.
Kandydat Demokratów prowadzi w krajowych badaniach opinii publicznej, ale sondaże z kluczowych stanów wskazuję na zbliżone wyniki obu kandydatów.
90-minutowa debata zostanie zorganizowana na uniwersytecie Case Western Reserve w Cleveland w stanie Ohio.
Debata będzie podzielona na sześć kategorii: przeszłość kandydatów, nominacja do Sądu Najwyższego, Covid-19, gospodarka, relacje rasowe i przemoc w amerykańskich miastach oraz uczciwość procesu wyborczego.
Chociaż wydaje się, że większość wyborców jest już pewnych swojego wyboru, zmiany nadal wydają się możliwe. Z przeprowadzonego w ubiegłym tygodniu Reuters/Ipsos wynika, że około 17% zwolenników Trumpa i Bidena wskazało, że mogą zmienić swój głos.
Około 9 proc. wyborów, którzy planują wziąć udział w głosowaniu, nie popiera obecnie żadnego z kandydatów.
Współpracownicy Trumpa zapowiedzieli, że prezydent w czasie debaty będzie chciał kwestionować osiągnięcia Bidena na takich polach jak handel, energia i podatki. Trump będzie bronił również oskarżeń dotyczących jego podatków. Może również spodziewać się pytań dotyczących wątpliwości w sprawie uczciwego przebiegu wyborów i odmowy pokojowego przekazania władzy w razie przegranej.