Francois Rebsamen: Terapia szokowa nad Sekwaną nie przejdzie

Radykalnych reform przeprowadzić we Francji się nie da – przyznaje minister pracy Francois Rebsamen.

Publikacja: 11.12.2014 22:54

Minister pracy Francji Francois Rebsamen

Minister pracy Francji Francois Rebsamen

Foto: AFP

Rz: Francja i Polska konkurują na jednolitym rynku, choć wysokością pensji minimalnej różnią się czterokrotnie. To chyba nie do utrzymania?

Francois Rebsamen: Stopniowo będziemy musieli doprowadzić do harmonizacji zarówno systemu fiskalnego, jak i zabezpieczeń socjalnych. Ale nie może to być równanie w dół, bo wtedy gospodarka Europy jeszcze bardziej się załamie. Robimy jednak postępy: już teraz w 22 na 28 krajów Unii wprowadzono pensje minimalne i będą krok po kroku renegocjowane w górę. Nie zawsze zresztą ze sobą konkurujemy, czasem się uzupełniamy. Ze względów historycznych niektóre kraje Unii mają bardziej rozwinięty tradycyjny przemysł, inne – nowe technologie. To prowadzi do synergii.

OECD twierdzi, że Francja wydaje najwięcej na świecie na zabezpieczenia socjalne: 32 proc. PKB. Trzeba to ograniczyć?

Chcemy utrzymać te środki na nominalnie niezmienionym poziomie, co realnie oznacza ich ograniczenie. Ale to dzięki nim mimo kryzysu udział bezrobotnych żyjących w biedzie (o dochodach poniżej 950 euro/miesięcznie) utrzymał się na poziomie 38 proc., podczas gdy w innych krajach Unii wzrósł dwu-, trzykrotnie. Te pieniądze trzeba oczywiście wydawać lepiej. Jednak OECD mówi też co innego: dzięki podjętym przez nas reformom w nadchodzących trzech latach wzrost gospodarki przyspieszy o 0,4 pkt proc., a przez kolejne trzy – o 0,5 pkt proc. Ale trzeba zdać sobie sprawę, że tak rozwinięte zabezpieczenia to też świadomy wybór modelu społecznego przez przedsiębiorców, którzy dla zapobieżenia strajkom podwyższali przez wiele lat pensje pracowników kosztem inwestycji. Dlatego francuska gospodarka straciła na konkurencyjności. My ograniczamy teraz obciążenia dla firm aż o 40 mld euro, ale chcemy mieć gwarancje, że to nie zostanie przejedzone.

Taki system powoduje jednak, że koszt zatrudnienia jest bardzo wysoki, przez co bezrobocie we Francji jest znacząco wyższe niż w Polsce. Nie potrzeba radykalnej reformy?

Ostatnim, który poszedł tą drogą, był premier Dominque de Villepin w 2007 r. Próbował stworzyć osobne kontrakty dla młodych i po dwóch tygodniach przestał być premierem. Niektórzy twierdzą, że pracowników na umowach bezterminowych powinno się zwalniać równie łatwo, jak tych na umowach terminowych. To jednak nie przejdzie.

Ale bez obniżenia bezrobocia socjaliści stracą władzę w 2017 r.

Jednak będziemy rządzić jeszcze przynajmniej przez dwa i pół roku, nie stracimy władzy od razu – to oczywiście żart. A na poważnie, usiłujemy uelastycznić obecny system w sposób akceptowalny przez związki zawodowe. Umowy branżowe pozwalają już na pracę powyżej 35 godz. tygodniowo choćby w hutnictwie. Staramy się także stworzyć system ograniczenia czasu pracy lub pensji w okresie, gdy firma przeżywa trudności. Ale to wymaga poparcia partnerów społecznych.

Bez cięć Francja nie uzdrowi finansów publicznych, jak tego chce Bruksela.

Chcemy przekonać Brukselę, aby do rachunku deficytu nie wliczać wydatków, jakie ponosimy na misje zamorskie. W końcu całej Europy bronimy przed terroryzmem. Sama interwencja w Mali to 1,5 mld euro.

Tyle że Polska nie miała kolonii, a Francja tak.

Terroryści z Nigerii, Kamerunu, Libii czy Państwa Islamskiego nie działają tam, gdzie były nasze kolonie. Ale musimy z nimi walczyć, bo inaczej przyjdą do nas.

—rozmawiał Jędrzej Bielecki

W wywiadzie wykorzystano pytania „Rz" w trakcie spotkania z przedstawicielami mediów europejskich

Spór w partii socjalistycznej

Premier Manuel Valls przedstawił w środę skromny plan zmian. Ale i tak sprowokował protesty.

Pakiet ustaw, który trafi do Zgromadzenia Narodowego w styczniu, pozwala merom na wydłużenie z 5 do 12 liczby niedziel pracujących w ciągu roku (w miejscach szczególnie uczęszczanych przez turystów zagranicznych praca byłaby możliwa w każdą niedzielę). Na konkurencję w większym stopniu byłyby otwarte zawody prawnicze. Nowy system pozwoliłby także na swobodne otwieranie pasażerskich linii autokarowych na terenie Francji, a sądy mogłyby nakazać właścicielowi sprzedaż przedsiębiorstwa wiarygodnemu inwestorowi, jeśli znajduje się ono na skraju bankructwa.

Eksperci OECD twierdzą jednak, że Francja potrzebuje o wiele poważniejszych reform, aby przełamać stagnację gospodarki. Ale pakiet Vallsa i tak skłonił dziesiątki tysięcy osób do wyjścia na ulice. Przeciw opowiedziała się także szefowa lewicowej frakcji Partii Socjalistycznej Martine Aubry.  To sygnał, że koalicji rządzącej grozi rozpad, gdyby Valls zdecydował się na bardziej radykalne zmiany.

W tym roku francuska gospodarka urośnie zaledwie o 0,4 proc., wielokrotnie mniej niż polska, a deficyt budżetowy ma osiągnąć 4,4 proc. PKB, dużo powyżej limitu wyznaczonego przez Brukselę. Valls ma jednak nadzieję, że dzięki zapowiadanym zmianom Francja uniknie z tego powodu unijnej kary. W przyszłym roku Paryż liczy na pewne odbicie gospodarki, przede wszystkim dzięki spadkowi cen ropy oraz osłabieniu kursu euro.

OECD wskazuje jednak na poważny problem strukturalny kraju: ogromne obciążenia podatkowe. Zobowiązania fiskalne pochłaniają już 45 proc. PKB, o 3,7 pkt proc. więcej niż przed kryzysem. W krajach zachodnich gorzej jest tylko w Danii, gdzie wskaźnik ten wynosi 48,6 proc.

—Jędrzej Bielecki

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 782
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 779
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 778
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 777
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 776