W czwartek były marszałek Senatu, prywatnie lekarz, w walce z koronawirusem zalecił wspomaganie odporności - jedzenie warzyw i owoców i aktywność fizyczną, ale przede wszystkim stosowanie się do zaleceń.
- Proponuję jabłka. „Jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora” - zachęcam do jedzenia owoców. Polecam dwa jabłka - mówił Karczewski.
- Nie upieram się przy tych jabłkach, chodzi o to, żebyśmy dbali o zdrowie. Wiele osób dziękowało mi za promocję jedzenia jabłek - tłumaczył w rozmowie z TVN24.
Karczewski mówił również o sytuacji w służbie zdrowia i braku odpowiedniej liczby personelu. - Brakuje dobrej komunikacji między izbami lekarskimi i wojewodami - powiedział.
- Jestem oburzony uwagami młodych lekarzy, którzy mówią, że podawane są sfałszowane dane - mówił Karczewski. - To o krok za daleko. Wszystkie dane są prawdziwe i absolutnie miarodajne - dodał.
- Lekarze naprawdę zarabiają bardzo dobrze. Jeśli ktokolwiek mówi inaczej, mówi nieprawdę - dodał.
Jak wygląda obecnie sytuacja w służbie zdrowia? - Generalnie mamy wolne łóżka, tylko dotarcie do nich jest utrudnione - odpowiedział. - Polska służba zdrowia, jak zresztą każda służba zdrowia, nie jest z gumy, nie rozszerzy się nagle - dodał Karczewski
- Problem z drugą falą epidemii ma cały świat, jakoś sobie radzimy - uważam, że dobrze - ocenił.