Minister wyraził jednocześnie nadzieję, że taki scenariusz się nie zrealizuje, ponieważ liczy na to, iż w Polsce efekty zaczną dawać wprowadzone przez rząd obostrzenia - chodzi m.in. o powszechny nakaz noszenia masek.

Niedzielski zaznaczył, że na razie nie należy liczyć na wypłaszczenie krzywej, ale na spowolnienie tempa przyrostu liczby zakażeń. - Nawet przejście do trendu liniowego oznacza, że będziemy mieli w przyszłym tygodniu średnią zakażeń powyżej 10 tysięcy - dodał minister zdrowia.

- Sytuacja jest bardzo poważna, wydaje mi się, że jest przestrzeń na kolejne obostrzenia - stwierdził Niedzielski.

- Bardzo trudno jest znaleźć modele, które by w dobry sposób wyznaczały te punkty w czasie, które pojawiają się jako odwrócenie trendu, bądź zmiana trendu. To jest zależne od zbyt wielu czynników i modele nie potrafią tego dobrze ujmować. Ja prognozy takie, które wychodzą poza perspektywę miesiąca, raczej traktuję jako wróżenie z fusów - mówił też minister, który przyznał, że żaden z dostępnych modeli nie przewidywał skokowego wzrostu liczby zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w październiku.

- Szkoły są bardzo ważnym elementem utrzymania ciągłości życia gospodarczego, ale one są rozsadnikiem epidemii. Dzieci przechodzą to bezobjawowo, przynoszą do domów. To nie jest tylko hipoteza - mówił minister zdrowia. - Wraz z pójściem do szkoły znacznie rośnie liczba interakcji społecznych - dodał.

Niedzielski zapowiedział, że najprawdopodobniej wyższe klasy szkół podstawowych przejdą w związku z tym na tryb zdalny - przede wszystkim w miastach (w mniejszych ośrodkach może to być tryb hybrydowy).

- Na początku epidemii mieliśmy ogniska. W tej chwili 2/3 transmisji ma charakter rozproszony - tzn. nie potrafimy wskazać gdzie to się dzieje (dochodzi do zakażenia - red.) - zauważył minister zdrowia. 

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

- Na stole jest pełen katalog obostrzeń - mówił również Niedzielski dodając, że "lepiej jest wprowadzić drastyczne obostrzenia na 2-3 tygodnie", by wyhamować gwałtowny wzrost liczby zakażeń niż "próbować robić powolne hamowanie". - Musimy hamować coraz gwałtowniej.

- Będziemy chcieli, aby Polska stała się jedną wielką czerwoną strefą. Chcieliśmy bronić tej koncepcji różnicowania stref, ale według wczorajszych danych mamy już 317 czerwonych stref na 380 powiatów. Nie ma już sensu utrzymywać tego różnicowania - mówił też Niedzielski. - Te czerwone strefy to są przede wszystkim gęsto zaludnione powiaty - dodał.

Minister zdrowia bronił też przyjętej przez rząd strategii testowania skupionej na zakażeniach objawowych. Jak mówił, dzięki takiej strategii, testowanie jest skuteczniejsze. Większą skuteczność testowania miało też przynieść wyznaczenie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej jako osób kierujących na testy (wcześniej robił to sanepid).