Reklama

NATO ma tylko 4 godziny, by pomóc Estonii

Prezydent Toomas Hendrik Ilves chce, by w obliczu rosyjskiego zagrożenia w kraju stacjonowało kilka tysięcy zachodnich żołnierzy.
Toomas Hendrik Ilves

Toomas Hendrik Ilves

Foto: AFP

Podczas zeszłorocznego szczytu NATO ustalono powołanie sił szybkiego reagowania, które w ciągu 48 godzin mogłyby przybyć na pomoc zagrożonemu członkowi sojuszu. – To wspaniały pomysł, ale biorąc pod uwagę rzeczywistość (dotarłyby do Estonii), za późno – powiedział Ilves w wywiadzie dla brytyjskiej gazety „Daily Telegraph". Estońska stolica, Tallin, jest odległa jedynie o 218 kilometrów od rosyjskiej granicy – dwie godziny jazdy samochodem. Ilves sceptycznie ocenia, że w przypadku rosyjskiego ataku wojska agresora w ciągu czterech godzin dotarłyby do miasta.

Kraj ma jedynie 5,3 tys. żołnierzy, obecnie stacjonuje tam dodatkowo około 150 amerykańskich. Zgodnie z rosyjsko-natowskim porozumieniem z 1997 roku żadne oddziały sojuszu nie będą na stałe stacjonować w krajach na wschód od Niemiec w „obecnym i dającym się przewidzieć w przyszłości środowisku bezpieczeństwa".

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama