„Obamę też bym kropnął, jakby była taka możliwość" – miał zeznać Anzor Gubaszew jeszcze w połowie marca. W środę poprosił o ponowne przesłuchanie, bardzo możliwe że w celu zmiany poprzednich zeznań.
Opozycjonista Borys Niemcow został zastrzelony 27 lutego, w centrum Moskwy pod samymi murami Kremla, na Bolszom Moskworieckim moście.
Według gazety „Kommiersant" która dotarła do protokołów przesłuchań, Gubaszew nie potrafił sensownie wyjaśnić dlaczego postanowił wraz z kolegami zabić właśnie Niemcowa.
„Niemcow od początku nie podobał mi się swoimi wypowiedziami w których zniesławiał nasze państwo, prowokował naród swoimi wystąpieniami" – miał powiedzieć śledczym. „Jak się wojna na Ukrainie zaczęła, Niemcow agitował, jeździł tam, występował. Potem przyjeżdżał i oczerniał nas: że coś tam nie tak robimy, że się zacznie światowa wojna. Cały świat się zjednoczył przeciw nam, bo źli jesteśmy. No, nieszczęście chciał na nas ściągnąć i tutaj zrobić tak, jak na Ukrainie" – tłumaczył swoje motywy.
Kroplą, która przelała czarę według Gubaszewa, miały być wypowiedzi Niemcowa w sprawie karykatur Mahometa we francuskim „Charlie Hebdo". „Jakoś tak w styczniu, kiedy ci francuscy chuligani zrobili swoje te, no wypowiedzi , Niemcow też zaczął przeklinać proroka. Potem coś szczekał o islamie, i doigrał się" – mówił Gubaszew.