Ministerstwo ogłosiło alarm ćwiczebny dla swoich żołnierzy. Do baz wojskowych w Armenii poleciała specjalna komisja pod kierownictwem zastępcy dowódcy Południowego Okręgu Wojskowego generała Igora Turczeniuka.
Prowadzone ćwiczenia będą obserwowane przez kamery umieszczone na dronach typu „Nawodczik2". Kontrola zostanie przeprowadzona wśród żołnierzy z oddziału lotniczego z Erbuni oraz garnizonu z Giumri.
Na polecenie prezydenta Władimira Putina od ponad roku odbywają się niezapowiedziane alarmy bojowe. Po raz pierwszy ogłoszono taki alarm na terytorium innego państwa.
W Armenii od kilku tygodni trwają protesty związane z podwyżkami cen gazu. W stolicy kraju protest robi się od kilku dni coraz mniejszy. Liczba protestujących zmniejszyła się z kilku tysięcy do kilkudziesięciu osób po tym, jak władze zapowiedziały wstrzymanie wzrostu cen na energię i powołali niezależną instytucję, która ma sprawdzić czy te podwyżki, wprowadzone przez przedsiębiorstwa energetyczne, w ogóle były uzasadnione. Radykalnie nastawiona część protestujących nie pogodziła się na propozycję władz i nadal pozostaje protestować w centrum Erywania, nie blokując już jednak prospektu Bagramjana.
W związku z protestami, rosyjscy politycy obawiają się, że w Armenii może dojsć do "kolorowej rewolucji". W takim wypadku, zgodnie z porozumieniem w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, kraj członkowski może prosić sojuszników o reakcje ze strony sił szybkiego reagowania. W OUBZ uczestniczą byłe kraje ZSRR: Rosja, Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgistan i Tadżykistan. Wcześniej Układ opuściły Gruzja, Azerbejdżan i Uzbekistan.