Prezes stowarzyszenia, Filippo Anelli oświadczył w niedzielę, że jeśli obecny trend się utrzyma we Włoszech umrze w ciągu miesiąca kolejne 10 tysięcy chorych na COVID-19.

Jak dodał dane z ubiegłego tygodnia nie dają podstaw, by "spodziewać się czegokolwiek dobrego".

- W ubiegłym tygodniu średnio codziennie hospitalizowaliśmy 1000 osób, 110 trafiało na oddział intensywnej terapii, 25 tysięcy zakażonych trafiało do domowej izolacji, a 300 (chorych na COVID-19) umierało - wyliczał Anelli.

- W ciągu miesiąca, jeśli trend ten się nie zmieni, będziemy mieć 10 tysięcy kolejnych zgonów, ponieważ przekroczymy barierę 5 tysięcy (zajętych) łóżek na oddziałach intensywnej terapii - ostrzegł Anelli.

Prezes stowarzyszenia lekarzy i chirurgów ostrzegł, że scenariusz jaki czeka Włochy jest dramatyczny, nie tylko jeśli chodzi o leczenie chorych na COVID-19, ale również leczenie wszystkich innych pacjentów, cierpiących na inne schorzenia.

We Włoszech obowiązuje już godzina policyjna (od 22 do 5), bary i restauracje muszą zamykać się o 18. W niektórych regionach Włoch obostrzenia te są jeszcze ostrzejsze.

Czerwone strefy obowiązują w regionach położonych w Lombardii, Piemoncie i Kalabrii - tam mieszkańcy mogą opuszczać domy tylko, gdy jest to niezbędne - by zrobić zakupy, udać się do lekarza lub do pracy.

Anelli uważa jednak, że potrzeba kolejnych "drastycznych środków" takich jak ogólnokrajowy lockdown, aby uniknąć przeciążenia szpitali pod koniec grudnia i na początku stycznia.

We Włoszech w niedzielę wykryto 32 616 zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 i 331 zgonów chorych na COVID-19.