Jak dodał dane z ubiegłego tygodnia nie dają podstaw, by "spodziewać się czegokolwiek dobrego".
- W ubiegłym tygodniu średnio codziennie hospitalizowaliśmy 1000 osób, 110 trafiało na oddział intensywnej terapii, 25 tysięcy zakażonych trafiało do domowej izolacji, a 300 (chorych na COVID-19) umierało - wyliczał Anelli.
- W ciągu miesiąca, jeśli trend ten się nie zmieni, będziemy mieć 10 tysięcy kolejnych zgonów, ponieważ przekroczymy barierę 5 tysięcy (zajętych) łóżek na oddziałach intensywnej terapii - ostrzegł Anelli.
Prezes stowarzyszenia lekarzy i chirurgów ostrzegł, że scenariusz jaki czeka Włochy jest dramatyczny, nie tylko jeśli chodzi o leczenie chorych na COVID-19, ale również leczenie wszystkich innych pacjentów, cierpiących na inne schorzenia.
We Włoszech obowiązuje już godzina policyjna (od 22 do 5), bary i restauracje muszą zamykać się o 18. W niektórych regionach Włoch obostrzenia te są jeszcze ostrzejsze.
Czerwone strefy obowiązują w regionach położonych w Lombardii, Piemoncie i Kalabrii - tam mieszkańcy mogą opuszczać domy tylko, gdy jest to niezbędne - by zrobić zakupy, udać się do lekarza lub do pracy.
Anelli uważa jednak, że potrzeba kolejnych "drastycznych środków" takich jak ogólnokrajowy lockdown, aby uniknąć przeciążenia szpitali pod koniec grudnia i na początku stycznia.
We Włoszech w niedzielę wykryto 32 616 zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 i 331 zgonów chorych na COVID-19.