Reklama

Sprzed kamery do karceru w Kairze

Dziennikarze telewizji Al-Dżazira przesiedzieli długie miesiące w egipskim więzieniu, oskarżani przez reżim o terroryzm. Teraz dostali w Warszawie Nagrodę Wolności Słowa.
Peter Greste

Peter Greste

Foto: Rzeczpospolita/Jerzy Haszczyński

W ich sprawie, która rozpoczęła się w grudniu 2013 r., kilka miesięcy po obaleniu islamistycznego prezydenta Mohameda Mursiego przez armię egipską, interweniowali politycy najważniejszych krajów i organizacje reporterów. Aresztowanie dziennikarzy anglojęzycznego kanału katarskiej telewizji było równie tajemnicze jak ich dalsze losy. Do Warszawy mógł przyjechać tylko jeden z trójki, Peter Greste, obywatel Australii, dwaj pozostali, mający paszporty egipskie, nie mieli takiej szansy.

– Pojawiłem się w Egipcie dwa tygodnie przed aresztowaniem, przedtem byłem korespondentem w Afryce Wschodniej. Do mojego pokoju w hotelu weszli funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, bez mundurów, oznaczeń. Nic nie mówiąc, przeszukali pokój, zabrali laptop, dokumenty, notatki – opowiada „Rz" Peter Greste.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama