Reklama

Bruksela pod strażą wojska

Wymarłe centrum miasta, na ulicach patrole żołnierzy z odbezpieczoną bronią i ciężki sprzęt wojskowy. Ostatni raz taki widok pamiętam ze stanu wojennego w Polsce.

Aktualizacja: 23.11.2015 14:41 Publikacja: 23.11.2015 11:21

Bruksela pod strażą wojska

Foto: AFP

Wtedy jednak strach był większy: mama mówiła, że będzie wojna i nie docierały do nas żadne wiadomości. Teraz w bezpiecznym domowym zaciszu można śledzić przez internet bieżące doniesienia i z godziny na godzinę obserwować postępy operacji ścigania islamskich terrorystów w Brukseli i innych miastach Belgii. Ale nawet jeśli Salah Abdeslam, podejrzany o współudział w zamachach w Paryżu, zostanie znaleziony, a przy nim jego śmiercionośny pas samobójcy, to spokój już nie wróci.

 

Paryskie wydarzenia i pojawiające się w ich następstwie informacje pokazały, że Bruksela jest miastem, w którym państwo islamskie swobodnie rekrutuje zagranicznych bojowników na wojnę w Syrii, poddaje ich praniu mózgu i potem wysyła z powrotem do europejskich stolic. To stwarza ryzyko zamachów. Trzeba będzie się więc przyzwyczaić do widoku żołnierzy. Mój polski przyjaciel, do niedawna mieszkający w Paryżu, jest bardziej odporny na ten widok. — W Paryżu już od zamachu na Charlie Hebdo żołnierze patrolują miasto — mówi.

 

Teoretycznie w poniedziałek nakazano zamknąć tylko metro oraz placówki edukacyjne. Kursują pociągi, autobusy i tramwaje, działają sklepy i urzędy, biznes nie ogłosił dnia wolnego. Ale zapowiedź zamknięcia szkół pojawiła więc dopiero w niedzielę wieczorem, co oznacza, że rodzice nie zdążyli znaleźć opieki dla swoich dzieci w domu i musieli poprosić o dzień wolny. Wiele firm zdecydowało się przejść na awaryjny tryb działania i zaproponowało swoim pracownikom telepracę z domu.

Reklama
Reklama

 

Ci którzy nie muszą, nie wychodzą na zewnątrz. To dlatego, gdy przed 9 rano wyjrzałam przez okno z kuchni na zatłoczoną zwykle o tej porze jedną z brukselskich przelotówek zobaczyłam na niej niewiele samochodów. Opustoszałe są dworce, część sklepów, szczególnie w centrum, zamknięta. W weekend nie działał mój ulubiony targ, nie zdecydowałam się też pójść na kawę do pobliskiej kawiarni Belga, jednej z najmodniejszych i najmilszych w Brukseli, ale zwykle bardzo zatłoczonej. A właśnie takich miejsca nakazano unikać. W sobotę, mimo informacji o akcji policyjnej i wprowadzenia najwyższego poziomu zagrożenia atakami terrorystycznymi, poszłam na polonijny Kongres Kobiet, organizowaną po raz pierwszy w Belgii feministyczną imprezą na wzór Kongresu Kobiet w Warszawie.

 

Przygotowywana od wielu miesięcy przez grupę wolontariuszek na szczęście nie została odwołana. Skrócono ją tylko tak, żeby zakończyła się przed zmierzchem. Koktajlu na zakończenie już nie było, w większej grupie spotkałyśmy się w domu jednej z organizatorek. Około godziny 22 do salonu nagle wpadła ostra jasność od migających na ulicy świateł i wpadły dźwięki policyjnych syren. Patrole z psami rozpoczęły obchód naszego kwartału i policjanci z latarkami zaglądali do każdego samochodu. Po pół godzinie odjechali. Fałszywy alarm. Jeden z 3,5 tysiąca w tym dniu.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1409
Świat
Wybory w Izraelu, USA i na Węgrzech. Igrzyska i mundial. Co nas czeka w 2026 roku?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1407
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1406
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1405
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama