Reklama

Granice pod nadzorem UE

Unia Europejska będzie miała wspólną straż graniczną. Polska się zgadza.
Do europejskiego korpusu granicznego Angela Merkel przekonywała Davida Camerona

Do europejskiego korpusu granicznego Angela Merkel przekonywała Davida Camerona

Foto: PAP/EPA

Anna Słojewska z Brukseli

Na szczycie UE w Brukseli przywódcy dali zielone światło dla propozycji stworzenia Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Konkretna decyzja ma zostać podjęta w ciągu pół roku. Polska też wstępnie się na to zgodziła, choć przed brukselskim szczytem krytykowała ten pomysł. Najpierw minister Witold Waszczykowski oprotestował samą ideę decydowania na poziomie Brukseli o wysyłaniu strażników granicznych. Potem Konrad Szymański, minister ds. europejskich, toksycznym nazwał tę część propozycji, która mówiła o możliwości interwencji wbrew woli zainteresowanego kraju. Jednak w czwartek na szczycie premier Beata Szydło nie zaprotestowała.

- Jestem mile zaskoczony jednoznacznym poparciem samej idei - powiedział po spotkaniu przywódców Donald Tusk. Pytany o polskie stanowisko odpowiedział, że było ono "wystarczające czytelne i wystarczająco łagodne, żeby nie budzić kontrowersji". Sama Beta Szydło nie wypowiedziała się dla mediów. Ale wnioski ze szczytu zawierają informację, że w ciągu pół roku ma być gotowe stanowisko Rady (czyli państw członkowskich). Tyle czasu dostali ministrowie spraw wewnętrznych 28 państw UE na uzgodnienie szczegółów planu, przedstawionego w ostatni wtorek przez Komisję Europejską. Według Tuska wszystkie głosy wyrażone na spotkaniu przywódców były obiecujące, również w tej części, która dopuszcza możliwość ograniczenia suwerenności kraju na granicach zewnętrznych, "gdyby była tak potrzeba".

Komisja Europejska zaproponowała stworzenie rezerwy 1500 strażników granicznych, wysyłanych w razie potrzeby na pomoc krajowi nie radzącemu sobie z ochroną zewnętrznych granic UE, jak np. teraz Grecja. Polskę postawiano w trudnym położeniu, bo od miesięcy - zarówno rząd PO-PSL, jak i PiS - argumentują, że to skuteczna ochrona granic powinna być priorytetem, a nie dzielenie się nimi, co stanowi zaproszenie dla kolejnych imigrantów. Takie argumenty konsekwentnie wysuwa też od początku kryzysu Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej. Teraz więc Komisja Europejska w duecie z Berlinem argumentuje, że wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. A krytykę ze strony niezadowolonych zbywa stwierdzeniem: "Przedstawcie lepszą propozycję. Nie słyszałem o takiej" (Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE). Z takim podejściem zgodził się Donald Tusk. - Jeśli odrzucimy propozycję Komisji, to musimy znaleźć inne rozwiązanie problemu, obawiam się że równie bolesne - powiedział szef Rady Europejskiej. Przyznał jednak, że ograniczanie narodowej suwerenności w zakresie ochrony granic jest bardzo kontrowersyjne i cały pakiet trzeba wnikliwie przeanalizować.

Chwilowo ustała presja na dzielenie się uchodźcami. Jak na razie z Włoch i Grecji przeniesiono do innych państw UE zaledwie 232 osoby. Stąd nowy pomysł Berlina, by dzielić się uchodźcami, tym razem na zasadzie dobrowolnej, przyjmowanymi bezpośrednio z Turcji. - Musimy jak najbardziej ograniczyć imigrację nielegalną, ale stworzyć mechanizmy dla legalnej - powiedziała Merkel.

Reklama
Reklama

Już drugi raz doszło w Brukseli do spotkania przywódców krajów dotkniętych napływem uchodźców i potencjalnie zainteresowanych większą współpracą z Turcją. Były to Niemcy, Francja, Belgia, Holandia, Luksemburg, Austria, Słowenia, Grecja, Szwecja, Finlandia i Portugalia. - To może być początek Europy dwóch prędkości. Współpraca w sprawie przyjmowaniu uchodźców, połączona z ograniczeniem strefy Schengen i presję na zmiany priorytetów finansowych w unijnym budżecie - ostrzegał dyplomata jednego z państw UE. Na razie jednak wielkiej chęci do przyjmowania uchodźców wprost z Turcji nie ma. Premier Belgii mówił, że jego kraj już i tak sobie nie radzi z obecną nielegalną falą, a premier Holandii argumentował, że najpierw trzeba uszczelnić granice.

Dla Beaty Szydło szczyt był okazją do spotkania z Martinem Schulzem, przewodniczącym paramentu Europejskiego, który ostatnio skrytykował polski rząd oskarżając go o przeprowadzanie "zamachu stanu". Polska już oficjalnie zaprotestowała, a ambasador przy UE w czwartek rano spotkał się z Schulzem. Do bezpośredniego krótkiego spotkania Szydło i Schulza doszło w kuluarach szczytu późnym popołudniem. Szef PE uznał je za konstruktywne, a w czasie konferencji prasowej nie chciał odnosić się do kontrowersji wokół jego poprzedniej wypowiedzi.

Pomoc wbrew woli

Co może Polska

Konstruktywny Schulz

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1486
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1485
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1484
Świat
„Rzecz w tym”: Czy Trump wyprowadzi USA z NATO? Kulisy napięć i wojny z Iranem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama