– Kryzys na Ukrainie dopiero się zaczyna – podsumował tydzień gubernator obwodu odeskiego Micheil Saakaszwili. Wiele wskazuje na to, że były prezydent Gruzji ma rację.

Po nieudanej dymisji ukraińskiego rządu, do której miało dojść we wtorek, rządzącą koalicję opuściły dwa ugrupowania parlamentarne: Batkiwszczyna oraz Samopomoc. W ten sposób koalicja de facto przestała istnieć, ponieważ pozostało w niej mniej niż 226 deputowanych wymaganych do utworzenia większości parlamentarnej. Skończyło się na tym, że ukraińscy parlamentarzyści poszli na trzytygodniowy urlop. Po utracie większości parlamentarnej deputowani będą mieli miesiąc na znalezienie porozumienia, w przeciwnym wypadku prezydent będzie musiał rozwiązać parlament i ogłosić przedterminowe wybory.

– Ukraińscy politycy uciekają od problemów i nikt z nich nie chce brać odpowiedzialności za dalszy los kraju – mówi „Rz" znany ukraiński politolog Konstantin Bondarenko. – Mało brakuje, żebyśmy się znaleźli w stanie chaosu – dodaje.

W Kijowie chaos trwa już od soboty, na którą przypadła również druga rocznica tragicznych wydarzeń na Majdanie. Ukraińcy zapalali znicze, wspominając ponad sto ofiar, których dzisiaj nazywają bohaterami Niebiańskiej Sotni. Nie wszyscy jednak obchodzili ten dzień pokojowo. Grupy zamaskowanych osób zdewastowały w sobotę oddziały rosyjskich banków: Sbierbanku i Alfa Banku. Zdewastowane zostało również biuro firmy należącej do ukraińskiego multimiliardera Rinata Achmetowa.

Grupa nazywająca się „rewolucyjnymi siłami prawicowymi" zajęła Hotel Kozacki w centrum Kijowa i zorganizowała tam sztab „rewolucji". Zdewastowano także biuro telewizji internetowej 17 kanał. Od soboty ponad sto osób domaga się na kijowskim Majdanie dymisji rządu i prezydenta. Po starciach z policją protestujący postawili kilka wojskowych namiotów i rozpalili ogniska.

– Są wśród nich ci, którzy przeszli przez wojnę lub stracili tam swoich bliskich. Ludzie zostali doprowadzeni do ostateczności i są rozczarowani działaniami władz – mówi „Rz" deputowany ukraińskiej Rady Najwyższej Witalij Kuprij z opozycyjnej partii Ukrop.

Sytuacją w Kijowie zaniepokoił się Departament Stanu USA, który zaapelował do ukraińskich liderów, by przeprowadzili reformy i walczyli z korupcją.

– Rządzącym nie opłaca się przeprowadzać reform – mówi „Rz" kijowski ekonomista Ołeksandr Ochrimenko. – Wcześniej z budżetu kradła rodzina Janukowycza, teraz kradną inni. System korupcyjny się nie zmienił.