Mimo że Międzynarodowa Grupa Wsparcia Syrii liczy 17 członków, to decydujący był głos USA i Rosji.

Oba państwa zgodziły się ściślej monitorować zrywane bez przerwy zawieszenie broni oraz dokonywać zrzutów pomocy humanitarnej z powietrza.

By nie doprowadzić do zerwania spotkania przez Rosję, nikt z obecnych na rokowaniach nie wspomniał o losie syryjskiego prezydenta Baszara Asada. Jego ustąpienie jest najważniejszym żądaniem zbrojnej opozycji. Co prawda szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow mówił niedawno, że „prezydent nie jest sojusznikiem Rosji", ale Kreml sprzeciwia się jego odejściu. Mimo to amerykańscy dyplomaci w kuluarach wiedeńskiego spotkania domagali się, by do 1 sierpnia Asad ogłosił swoją rezygnację.

„Wszyscy jesteśmy sfrustrowani" – powiedział jeden z zachodnich dyplomatów przed rozpoczęciem spotkania. Prowadzone wcześniej pokojowe rokowania w Genewie zostały zerwane przez opozycję, której oddziały były bez przerwy ostrzeliwane i bombardowane przez wojska rządowe. Opozycjoniści domagali się przerwania walk, co uzgodniono jeszcze w lutym, i odblokowania przez siły Asada dostępu do rejonów potrzebujących pomocy humanitarnej.

„Żywność stała się bronią" – stwierdzili jednak przedstawiciele ONZ. Oddziały wierne prezydentowi ściśle blokują dostęp konwojów z pomocą przede wszystkim do regionów opanowanych przez opozycję w pobliżu Damaszku. ONZ szacuje, że po pięciu latach wojny w Syrii ponad 13,5 mln ludzi potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej. Co czwarty z nich znajduje się w rejonach zablokowanych głównie przez wojska rządowe.

Żywność gwałtownie podrożała w całej Syrii, ale najmniej w tej części kraju, gdzie rządzi Asad. Władze w Damaszku kupują zboże na Ukrainie, a częściowo dostają je z Rosji, co pozwala im utrzymywać stabilne ceny chleba. Dlatego Syryjczycy uciekający przed wojną kierują się w okolice Damaszku. W opanowanym przez opozycję Aleppo liczba ludności zmniejszyła się o 1/3, o tyle też zwiększyła się liczba mieszkańców w okolicach stolicy kraju, nad którymi panuje armia Asada.

Pozostałym częściom kraju grozi jednak głód, jeśli szybko nie dotrą tam oenzetowskie konwoje humanitarne lub zrzuty żywności. Według ONZ ok. 11 mln ludzi stało się w ciągu pięciu lat walk uchodźcami, z czego 6 mln przemieściło się w granicach Syrii.