Wyrok jurystów z Lozanny potwierdził międzynarodową pozycję organizacji, na czele której stoi Polak. Dyskwalifikacja Rosjan to jednocześnie jedna z najbardziej dotkliwych kar w dziejach światowego sportu.\

Dowiedz się więcej: Mocny cios w dumę Rosji

- Dołożyliśmy wszelkich możliwych starań, badając tę bardzo złożoną sprawę i przedstawiając ją przed CAS. Panel wyraźnie potwierdził nasze ustalenia, że władze rosyjskie bezczelnie i nielegalnie manipulowały danymi moskiewskiego laboratorium w celu ukrycia zinstytucjonalizowanego dopingu. Jasno udowodniliśmy naszą rację, zgodnie z przepisami prawa. Orzeczenie to jest bardzo ważne dla czystego sportu i sportowców na całym świecie - mówi Bańka.

Szef WADA jest jednocześnie rozczarowany, że dyskwalifikację Rosjan skrócono z czterech do dwóch lat. - Uważamy, że rekomendowane przez nas konsekwencje były proporcjonalne i rozsądne, ale ostatecznie WADA nie jest sędzią, ale prokuratorem i musimy uszanować decyzję panelu - mówi.

Bańka ocenia decyzję CAS-u jako jasny sygnał tego, że „zinstytucjonalizowane oszustwa i skoordynowane wysiłki zmierzające do obalenia światowego systemu antydopingowego nie będą tolerowane”.

- Skandaliczna manipulacja przez władze rosyjskie danymi uzyskanymi była ostatnią na długiej liście naruszeń i doprowadziła do znaczących konsekwencji dla władz - przypomina szef WADA. -  Władze rosyjskie miały okazję, aby uporządkować swoje podwórko i ponownie dołączyć do globalnej społeczności antydopingowej dla dobra swoich sportowców i uczciwości sportu, ale zamiast tego zdecydowały się kontynuować swoją ścieżkę oszustwa i zaprzeczania.