Torysi przyspieszają batalię o schedę po skompromitowanym Davidzie Cameronie, bo każdy dzień może przynieść jeszcze większą panikę na rynkach finansowych. W poniedziałek odchodzący premier mówił, że jego następca zostanie wyznaczony na kongresie partii w październiku. Teraz wiadomo już, że stanie się to na początku września. W środę i czwartek przywódcy partii będą zgłaszać kandydatury na szefa rządu, spośród których 244 konserwatywnych deputowanych wybierze dwie osoby, po czym 150 tys. członków partii wskaże w głosowaniu trwającym przez całe lato, kto ostatecznie ma kierować krajem.