Zdaniem Zaczyńskiego rozpoczynający się tydzień będzie kluczowy w kwestii ewentualnego przedłużenia restrykcji wprowadzonych w związku z epidemią. Tłumaczył, że właśnie mijają dwa tygodnie od okresu intensywniejszych niż zwykle spotkań rodzinnych - Bożego Narodzenia i sylwestra.
Czy powinny być utrzymane? - Nie ma mądrego, który by podjął decyzje, nie patrząc na sytuację wokół nas - mówi lekarz.
Zaczyński komentował tempo szczepień w Polsce. Uważa, że system jest zorganizowany, pytanie tylko - jak. Jest zdania, że w małych ośrodkach brakuje decyzyjności, dominuje ostrożność, aby szczepionki się nie marnowały.
- Zniesienie restrykcji szczepionkowych nie wystarczy, musi się zmienić również mentalność szczepiących. Musimy się nauczyć taśmociągu - przekonywał.
Doktor Zaczyński zwrócił uwagę, że zdarza się, że brakiem odpowiedzialności wykazują się osoby, które zapisały się na szczepienie, ale nie stawiają się na nie.
- Ja rozumiem, ze coś jest za darmo, ale tak naprawdę szanujmy innych, że jeżeli się zgłaszamy dzisiaj i mówimy, że przyjdziemy jutro na szczepienie, to zgłośmy się na to szczepienie, bo tutaj widać pewną nonszalancję osób, które po prostu nie przychodzą - stwierdził.
Zaczyński podkreślił, że takie podejście może wydłużyć czas trwania epidemii. Nie można wyjść z założenia, że "mamy szczepionkę i już wszyscy jesteśmy zdrowi", bo nie fakt posiadania szczepionki, a nabranie odporności jest podstawą walki z pandemią.
- Jeżeli przestaniemy nosić maski, zaczniemy mówić: mam przeziębienie, ale zaproszę kolegę, przyjdzie, pogadamy - i okazuje się, że to jest koronawirus... To ta transmisja będzie dalej - mówił Zaczyński.
Jeśli jednak przyspieszy tempo szczepień, a Polacy będą przestrzegać restrykcji, lekarz ma nadzieję, że "przyszły rok – wiosna – będzie już normalny". - Pandemie trwają latami, mimo że ich nie chcemy - stwierdził.