– Kiedy walniemy w Waszyngton? – pytała na konferencji prasowej ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa szefowa państwowego koncernu propagandowego Russia Today Margarita Simonian.

– Jeśli to zależy od Rosji, to wojny nie będzie. My nie chcemy wojny – zapewniał Ławrow.

Szefowi dyplomacji Kreml prawdopodobnie powierzył zadanie uspokojenia emocji wśród polityków, ponieważ od piątku Ławrow codziennie gdzieś publicznie występuje i mityguje swoich kolegów. Jednocześnie Moskwa wykonuje pojednawcze gesty: jej flota odwołała manewry u południowych wybrzeży Irlandii. Okręty miały ćwiczyć w irlandzkiej strefie ekonomicznej i w pobliżu miejsc, gdzie leżą atlantyckie kable komunikacyjne łączące Europę z Ameryką.

Czytaj więcej

Wojna nerwów wokół Ukrainy. Według Zełenskiego straszenie konfliktem prowadzi do „destabilizacji”

Przeciw manewrom gwałtownie zaprotestowali irlandzcy rybacy. Zapowiedzieli, że wypłyną na zaplanowane połowy i nie pozwolą się przegonić z morza. Po dwóch dniach niepewności rosyjski minister obrony podjął decyzję o wysłaniu okrętów w inne miejsce.

– Mówią, że Rosja zagraża Ukrainie. To całkowity nonsens – ministra Ławrowa wsparł sekretarz kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa generał Nikołaj Patruszew. Dowództwo armii zapowiedziało odesłanie do koszar oddziałów rosyjskiego Zachodniego Okręgu Wojskowego biorących udział w różnych ćwiczeniach.

Są to wojska jednak mające najbliżej do strefy ewentualnego konfliktu z Ukrainą. Nikt natomiast nie mówi o odesłaniu do domu oddziałów przywiezionych z Dalekiego Wschodu i Syberii. Eksperci w Moskwie nie wiedzą, jak interpretować widoczne uspokojenie rosyjskiej elity politycznej niedawno otwarcie grożącej wojną Zachodowi.

Czytaj więcej

Ołeksij Reznikow, minister obrony Ukrainy: Panika jest dla nas najgorsza

– Sądząc z nieco chaotycznej i zmieszanej reakcji, Moskwa liczyła jednak, że w odpowiedzi USA i NATO będzie choćby jakaś aluzja do tego, że Zachód gotów jest rozpatrzyć ultymatywne żądania Rosji (…). Ale w Waszyngtonie i Brukseli uznali je za sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem – sądzi rosyjski politolog Jurij Fiodorow.

– Rosyjska dyplomatyczna kultura negocjacji nie tylko dopuszcza, ale wręcz zakłada, że należy targować się do ostatniego, maksymalnie ostro, odrzucać możliwość jakichkolwiek ustępstw, a potem zacząć ustępować w wielu sprawach naraz i dość lekko – pociesza kolejny ekspert Paweł Łuzin.

Wszyscy jednak wskazują, że to Putin powinien jasno i niedwuznacznie wypowiedzieć się, a on na razie zauważył tylko, iż nie otrzymał odpowiedzi na główne problemy. – Myślę, że przez najbliższe dni i tygodnie, do czasu wizyty w Pekinie (na olimpiadzie – red.), Putin postara się przeciągać podejmowanie konkretnych decyzji. Kluczowe będą dni po 20 lutego, gdy formalnie zakończą się manewry rosyjskich wojsk na Białorusi, a Putin powinien wystąpić z dorocznym posłaniem przed Zgromadzeniem Federalnym – uważa Fiodorow.