Reklama

Szymański: Mniej władzy dla Brukseli

- W UE potrzebujemy odbudowy przywództwa. Droga wiedzie przez stolice państw – mówi wiceszef MSZ Konrad Szymański.

Aktualizacja: 05.10.2016 14:00 Publikacja: 04.10.2016 18:46

Konrad Szymański

Konrad Szymański

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Na Zachodzie często uważa się, że zwycięstwo PiS w 2015 r. przetarło drogę do władzy skrajnym i populistycznym ugrupowaniom jak francuski Front Narodowy, włoski Ruch Pięciu Gwiazd, hiszpański Podemos, holenderska Partia Wolności. Sukces wyborczy tych ugrupowań ułatwiłby przeprowadzenie reformy UE postulowanej przez polski rząd?

Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich w MSZ: Trzeba naprawdę niewiele wiedzieć o polskiej i europejskiej polityce, by pakować wszystkich, łącznie z PiS, do tego wora. Każda z tych partii wyrosła z mniej lub bardziej uzasadnionej nieufności wobec Europy. Radziłbym każdemu z ich oponentów poważnie i rzeczowo podejść do tych wątpliwości. Brexit pokazał dobitnie, że wyklinanie i straszenie nie działa. PiS jest partią rządzącą i nie musi niczego udowadniać. Od prawie roku jesteśmy częścią nowych europejskich rozwiązań we wszystkich ważnych dla Europy sprawach.

Kolejne polskie rządy opowiadały się do tej pory za silną władzą Komisji Europejskiej, instytucji, która broni interesów mniejszych krajów członkowskich przed zakusami państw dużych. Jednak w ostatnich miesiącach to założenie się nie sprawdza - przykładem dyrektywy o pracownikach delegowanych, o świadczeniu usług transportowych. To główna przyczyna, dla której obecny polski rząd dąży do osłabienia pozycji KE?

Komisja Europejska obiecała upolitycznienie swej roli i, niestety, dotrzymała słowa. To zasadnicza zmiana praktyki względem pierwszych lat naszego członkostwa. Od polityki są szefowie rządów. Nie tylko reprezentują państwa, bez których nie ma Unii, ale co ważniejsze, mają jasny mandat demokratyczny, by podejmować trudne decyzje. W trudnych dla UE czasach potrzebujemy odbudowy przywództwa. Droga wiedzie przez stolice państw.

Bruksela prowadzi postępowanie w sprawie przestrzegania zasad demokracji i praworządności w Polsce. Plany osłabienia roli Komisji to nie akt zemsty?

Reklama
Reklama

Sprawa Trybunału Konstytucyjnego nie ma z naszym myśleniem o UE nic wspólnego. Nasze postulaty wynikają z poważnych systemowych przesłanek. Zresztą nie powiedziałbym, że chodzi nam o osłabianie Komisji Europejskiej. Chodzi nam o przywrócenie jej ściśle traktatowej roli i przede wszystkim o wzmocnienie Rady Europejskiej (tworzą ją przywódcy państw – red.). Tylko w ten sposób przywrócimy państwom odpowiedzialność za UE. Potrzebujemy tego pilnie, by ten projekt nie zginął.

Komisja nie potrafiła sprostać w ostatnich latach najważniejszym wyzwaniom, przed jakimi stanęła Unia, przede wszystkim kryzysowi finansowemu, temu związanemu z uchodźcami, kryzysom zagranicznym (Ukraina, Syria). To wzięły na swoje barki największe kraje Unii. Umocnienie pozycji przewodniczącego Komisji Europejskiej poprzez powszechne wybory w UE na to stanowisko mogłyby temu zaradzić?

To byłoby rozwiązanie, które wymuszałoby jeszcze głębszą polityzację Komisji. Głosowania bezpośrednie w skali Unii nie wchodzą w grę także z powodu braku jednego europejskiego demosu. Potrzebujemy wręcz odwrotnych działań. Komisja może dobrze zarządzać UE, kiedy wszystko idzie dobrze. Kiedy Unia weszła w okres kilku kryzysów naraz, Bruksela pokazała całą swoją polityczną nieporadność. Wszystkie trudne i kluczowe decyzje były wypracowane w gronie szefów rządów. Komisja jest bardzo pomocna w tym procesie, ale nie nadaje się do polityki jako takiej.

Systemem, który miałby przynajmniej w niektórych obszarach zastąpić władzę Brukseli (metodę wspólnotową) miałby być międzyrządowy mechanizm podejmowania decyzji. Niemal 30 lat po upadku komunizmu Polska czuje się już wystarczająco silna, aby samodzielnie grać z największymi krajami Unii?

Metoda wspólnotowa pozostaje ważnym wymiarem UE. Z drugiej strony, nigdy nie podzielałem wiary, że daje nam jakiś szczególny komfort nie prowadzenia własnej polityki opartej na przetargu międzyrządowym. To było z nami zawsze, tylko nie chcieliśmy tego widzieć. Dziś Polska ma jasno określone interesy i one wykraczają poza to, co można załatwić metodą wspólnotową. Szczególnie, że sama KE abdykuje z niej i chce grać politycznie. Wspomniana determinacja w sprawie ograniczenia delegowania pracowników jest dobrym przykładem. Komisja zlekceważyła zdanie 11 parlamentów w UE, by politycznie pomóc jednemu czy drugiemu rządowi przed wyborami. To nie jest szlachetna, ślepa na interesy silnych wspólnotowość, o której opowiadają nam nostalgicy integracji.

Polska nie jest i nie planuje być w strefie euro. Wzmocnienie współpracy międzyrządowej to sposób na zapobieżenie powstaniu „twardego jądra" we Wspólnocie wokół unii walutowej?

Reklama
Reklama

Zanim przestraszę się twardego jądra UE, chciałbym je najpierw zobaczyć. Na razie zamiast realizacji politycznych wizji, których rodowód sięga roku 1994, czytam kolejne obłe deklaracje, które mniej lub bardziej zręcznie unikają tych detali, jakimi są nierównowaga w strefie euro, chroniczne zadłużenie Południa i oczywisty sprzeciw Północy wobec jakichkolwiek transferów. Jesteśmy poza strefą euro, a nasza gospodarczo-polityczna synergia z Niemcami jest bardziej oczywista niż w przypadku licznych krajów używających wspólnej waluty.

Jose-Manuel Barroso po odejściu z Brukseli przyjął prace w Goldman Sachs, banku symbolizującym nieprawidłowości, które doprowadziły do kryzysu finansowego. Neelie Kroes kierowała potajemnie funduszem zarejestrowanym w Panamie, a Jean-Claude Juncker jako premier Luksemburga przez lata bronił tajnych kont bankowych. Jak duży jest autorytet moralny Komisji Europejskiej?

Proszę mnie zwolnić z rozważań o autorytecie moralnym. Komisja zawsze budowała swój autorytet na bezstronnym działaniu w interesie wspólnym. Problemy miną, kiedy wróci do tej roli.

W jaki sposób miałaby zostać wzmocniona metoda międzyrządowa? Czy konieczna jest tu zmiana traktatów? Czy należałoby formalnie ograniczyć prerogatywy w niektórych obszarach, a jeśli tak, to w jakich?

W krótkiej perspektywie trzeba zmienić zasady pracy instytucji. To także kwestia praktyki. Być może porozumienie międzyinstytucjonalne o stanowieniu prawa mogłoby przynieść utrwalenie tych nowych reguł. W dłuższej perspektywie zmiana traktatów nie powinna być wykluczana. Nie wyobrażam sobie zasadniczego odnowienia projektu europejskiego bez takiej zmiany. Łatwość podejmowania decyzji nie może być jedynym kryterium. Liczy się także jakość tych decyzji – polityczna wyobraźnia.

Francja tradycyjnie opowiada się za wzmocnieniem współpracy międzyrządowej w Unii, w podobnym kierunku zdają się zmierzać pod rządami Angeli Merkel Niemcy. To nasi główni sojusznicy w dążeniu do reformy Wspólnoty? Czy partnerzy w Grupy Wyszehradzkiej, państwa mniejsze, nie obawiają się, że w takim układzie rządzić będzie „koncert dużych krajów"?

Reklama
Reklama

Każdej unii potrzebna jest równowaga interesów. W przypadku tak gęstej organizacji jak UE, dla tej równowagi potrzebujemy gwarancji instytucjonalnych. Ja w łatwości przywołania reguły międzyrządowej widzę raczej gwarancje dla wszystkich państw, niż ryzyko ich alienowania, do którego zachęcają głosowania większościowe. Nie jestem pewien intencji Paryża, ale Warszawa i Berlin na pewno nie przyłożą ręki do fragmentacji UE. Wierzymy, że Unii potrzebna jest duża skala. To ona daje nam podmiotowość.

Brexit to najpoważniejszy cios wymierzony w integrację od dziesięcioleci. To dobry moment na reformę, która jeszcze bardziej osłabi Brukselę?

Unia żyje tak długo, jak długo państwa widzą w niej wartość dodaną. Nie ma UE poza wolą państw. Nam nie tyle chodzi o puste osłabianie Brukseli. Chodzi nam o wzmocnienie państw, by miały poczucie odpowiedzialności za ten projekt. Ta odpowiedzialność w polityce bierze się z poczucia współwłasności, z gwarancji wpływu. Innej Unii nie ma i nie będzie.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama