W wywiadzie dla stacji ABC news Giuliani tłumaczył, że nie może uczestniczyć ani w posiedzeniach sądu, ani Senatu, gdyż tuż przed zamieszkami na Kapitolu 6 stycznia wygłosił przemówienie na wiecu sympatyków Trumpa.

Wzywał wówczas jego wyborców, by drogą "sądu poprzez walkę" rozstrzygnęli, kto naprawdę wygrał wybory prezydenckie.

Już podczas szturmu zwolenników odchodzącego prezydenta, Giuliani napisał w mediach społecznościowych, że były to "najgorsze wybory w historii Ameryki". - Te wybory skradziono" - przekonywał.

W kolejnym wpisie zwrócił się do wyborców Trumpa, by swój spzreciw wyrażali pokojowymi metodami, bo są "po właściwej stronie prawa i historii".

To zaangażowanie Giulianiego w  walkę Trumpa, który usiłował udowodnić fałszerstwa wyborczy sprawiło, że  procesie impeachmentu prawnik będzie występował jako świadek.

13 stycznia Izba reprezentantów przegłosowała postawienie Donalda Trumpa w stan oskarżenia za "nawoływanie do powstanie", Wraz z demokratami wniosek o usunięcie Trumpa z urzędu poparło dziesięcioro republikanów.

O impeachmencie ustępującego prezydenta zdecyduje głosowanie senatorów. Jego data nie jest jeszcze znana.

Jutro w Waszyngtonie odbędzie się zaprzysiężenie Joe Bidena na 46. prezydenta USA.