O krecie dżihadystów w Federalnym Urzędzie Ochrony Konstytucji (BfV), czyli niemieckim kontrwywiadzie, pierwszy napisał we wtorek wiczorem portal tygodnika „Der Spiegel". Sprawa wzburzyła opinię publiczną, dzień później zajęła się nią specjalna komisja Bundestagu. Tłumaczył się przed nią szef BfV Hans-Georg Maassen. Wszystko wskazuje na to, stwierdził, że mamy do czynienia z człowiekiem, który się zradykalizował poprzez osobiste kontakty.
Tym człowiekiem jest 51-letni Roque M. (imię i inicjał nazwiska podał tabloid „Bild"). Jest Niemcem pochodzenia hiszpańskiego (urodził się w Hiszpanii), mężem i ojcem czworga dzieci. Na islam przeszedł dwa lata temu. A w kontrwywiadzie pracował zaledwie od kwietnia tego roku, w wydziale obserwacji (miał rozpracowywać radykalne środowiska muzułmańskie). Do służb specjalnych przeszedł z banku, gdzie zajmował się marketingiem. Zrobił to, zdaniem „Bilda", celowo – chciał przekazywać informacje islamistom.