Od 1 lutego w Polsce otwarte zostały galerie handlowe, galerie sztuki i muzea. Nadal jednak zamknięte są hotele, restauracje i siłownie, a do szkół chodzą tylko uczniowie klas 1-3 szkół podstawowych.

Dlaczego dzieci nie wracają do szkół?

- Mówimy o pewnym ryzyku związanym z sytuacją w całej Europie. Kilka krajów, które w święta podjęły decyzje mniej konserwatywne niż my teraz odczuwa tego bardzo złe konsekwencje. Ja tutaj palcem chciałem wskazać przypadek Portugalii, portugalski rząd wzywa wszystkie kraje Europy do udzielenia pomocy, bo system opieki zdrowotnej przeżywa załamanie - mówił minister Niedzielski.

Dlaczego zatem otwierane są w Polsce centra handlowe, a nie np. restauracje czy siłownie?

- Te kroki, które będziemy wykonywali luzując obostrzenia muszą być bardzo ostrożne. Jeżeli dokonuje się zbyt szybkiego luzowania to potem przychodzi fala (zakażeń) - odparł Niedzielski.

- Bazujemy na wynikach badań, które wykonywane były w USA, które pokazują w jakich miejscach dokonuje się transmisja koronawirusa. Te badania były opisywane przez pismo "Nature". To kwestia pewnych dowodów naukowych - mówił minister.

- Mamy potwierdzenie intuicyjnego przekonania, gdzie to ryzyko zakażenia jest największe - dodał.

- W restauracji jesteśmy bez maseczki, jesteśmy tam w interakcji godzinę czy półtorej, rozmawiamy ze sobą, dochodzi do emisji, wydalania aerozoli. To samo można powiedzieć w siłowni, gdzie się przebieramy, pocimy, gdzie jest przyspieszony oddech. To oczywistości, które w tych badaniach są potwierdzane - podsumował.