Były minister gospodarki, który - według ostatnich sondaży - ma szanse wygrać wybory prezydenckie pokonując w II turze Marina Le Pen zaapelował do amerykańskich naukowców zajmujących się zmianami klimatu, energią odnawialną i kwestiami związanymi ze służbą zdrowia, którzy nie są zadowoleni ze zmiany w Białym Domu, by szukali schronienia we Francji.

- Chcę przekazać wszystkim tym, którzy ucieleśniają nowoczesność w Stanach Zjednoczonych, że od teraz, od najbliższego maja (termin wyborów prezydenckich we Francji - red.), będą mieli nową ojczyznę - Francję - oświadczył kandydat na prezydenta.

Macron w swoim przemówieniu ani razu nie użył nazwiska Trump. Stwierdził jedynie, że jego apel jest skierowany do "badaczy, akademików i firm, które w Stanach Zjednoczonych walczą z zacofaniem i którzy dziś czują się zagrożeni".

Polityk podkreślił, że chce, aby Francja stała się "krajem innowacji", którego częścią mogą stać się amerykańscy uczeni.

W swoim przemówieniu Macron nawiązał też do muru, który Trump zamierza wybudować na granicy z Meksykiem.

- Nie chcę budować muru. Mogę was zapewnić, że w moim programie nie ma murów. Pamiętacie linię Maginota? - mówił nawiązując do systemu fortyfikacji stworzonego po I wojnie światowej na granicy niemiecko-francuskiej, która nie powstrzymała jednak armii III Rzeszy przed wtargnięciem do Francji.