Premier Korei Południowej, Chung Sye-kyun, ostrzegł w środę przed skutkami luzowania zasad utrzymania dystansu społecznego.

Południowokoreański rząd zaczął luzować obostrzenia w Korei Południowej kilka dni temu, po tym jak fala zakażeń w kraju zaczęła opadać. Swój szczyt obecna fala epidemii osiągnęła w Korei Południowej w grudniu, gdy w kraju wykrywano ok. 1 200 zakażeń koronawirusem na dobę.

Jednak we wtorek, po raz pierwszy od 39 dni, w Korei Południowej wykryto ponad 600 zakażeń w ciągu doby. Doszło do tego tuż po zniesieniu zakazu działania klubów nocnych oraz przedłużeniu godzin funkcjonowania restauracji (muszą się zamykać o 22).

Premier Chung stwierdził, że w kraju dało się zaobserwować oznaki rozluźnienia dyscypliny. Wskazał przy tym na otwieranie klubów nocnych już o 5 rano i organizowanie zabaw w hotelach po 22.

- Poluzowaliśmy obostrzenia, by właściciele małych biznesów mieli z czego żyć, trzecia fala nie jest za nami, nie możemy się rozluźniać - mówił szef rządu.

W ciągu ostatniej doby w Korei Południowej wykryto 621 zakażeń koronawirusem - o ok. 200-300 więcej niż w poprzednich dniach.

Łącznie w Korei Południowej wykryto 84 946 zakażeń koronawirusem. Zmarło 1 538 chorych na COVID-19.