Decyzja prezydenta Joe Bidena o nałożeniu sankcji w związku z otruciem opozycjonisty ma być odzwierciedleniem jego ostrzejszej polityki wobec Rosji w tej sprawie. Administracja Donalda Trumpa nie zdecydowała się na sankcje w sierpniu, gdy Nawalny trafił do szpitala w Omsku, po tym jak zemdlał na pokładzie samolotu.

Następnie rosyjski opozycjonista został przewieziony na leczenie do Niemiec. Badania przeprowadzone w Niemczech wykazały, że Nawalny został otruty bojowym środkiem chemicznym z grupy nowiczoków.

Władze Rosji zaprzeczają, jakoby Nawalny został otruty. Lekarze w Omsku, którzy zajmowali się Nawalnym twierdzili, że w jego ciele nie znaleziono śladów trucizny.

Reuters, powołując się na źródła pragnące zachować anonimowość podaje, że USA nałożą sankcje na Rosję na podstawie dwóch rozporządzeń - 13661, które zostało wydane po inwazji Rosji na Krym i które pozwala nakładać sankcje na przedstawicieli władz Rosji oraz 13382, wydanego w 2005 roku w celu walki z proliferacją broni masowej zagłady.

Oba rozporządzenia pozwalają m.in. na zamrażanie aktywów osób objętych tymi sankcjami i zakazywanie amerykańskim firmom i osobom fizycznym utrzymywania interesów z takimi osobami.

Źródła Reutersa twierdzą też, że administracja Bidena zamierza też skorzystać z Ustawy o eliminacji broni chemicznej z 1991 roku.

Departament Stanu na razie nie komentuje tych doniesień.

Kolejne źródło we władzach USA twierdzi, że sankcje nałożone przez USA na Rosję mogą być skoordynowane z sankcjami, jakie nałoży na Rosję UE.