Napastnik z Marsylii był Tunezyjczykiem, wielokrotnie notowanym przez policję. Nie figurował jednak w archiwach antyterrorystycznych.

Zamachowiec był siedem razy zatrzymywany przez policję m.in. za kradzieże i handel narkotykami. Za każdym razem występował pod innym imieniem i nazwiskiem. 

Służby bezpieczeństwa przeszukały jego ciało po zamachu w Marsylii, jednak nie znaleziono żadnych dokumentów. Na prawdziwe informacje w sprawie tożsamości dotarli policjanci z Lyonu, gdzie po raz ostatni był przesłuchiwany.

Napastnik dzień przed atakiem został zwolniony przez policję. Trafił w ręce funkcjonariuszy po kradzieży dokonanej w jednym ze sklepów.

Dwie ofiary zamachu

Dwie młode kobiety zabił w niedzielę nożem przed głównym dworcem kolejowym w Marsylii mężczyzna, którego zaraz potem zastrzelił ochraniający dworzec żołnierz - poinformowały władze policyjne, zaznaczając, że był to "prawdopodobnie czyn terrorystyczny".

Atak został przeprowadzony około godziny 13.45. Według trzech źródeł policyjnych jego sprawca wykrzykiwał "Allahu Akbar" (po arabsku "Bóg jest wielki").

Mające 17 i 20 lat ofiary doznały krwawych ran - podały dwa źródła policyjne, precyzując, że pierwszej z nich zabójca podciął gardło, a drugą pchnął nożem w brzuch.

Odpowiedzialność za atak nożownika wzięło na siebie Państwo Islamskie.