EU Observer to internetowa gazeta uruchomiona w 2000 roku przez brukselską organizację EUobserver.com ASBL.

"Zaledwie rok po 'czarnym proteście' w 2016 roku, dokładnie 25 lat po zawarciu tzw. kompromisu aborcyjnego w 1993 roku, nowe propozycje dotyczące zaostrzenia dostępu kobiet do aborcji znalazły się w polskim parlamencie" - pisze szwedzka eurodeputowana.

Bjork dodaje, że Polki mogą "po raz kolejny zostać zmuszone do wyjścia na ulice w obronie swoich praw podstawowych". "I tak jak erozja praworządności nie może być akceptowana, tak te bezwzględne ataki na ciała kobiet nie mogą być tolerowane przez europejskich polityków" - dodaje.

Szwedzka eurodeputowana wypomina szefowi KE Jean-Claude'owi Junckerowi, że ten w czasie rozmowy z premierem Mateuszem Morawieckim na temat praworządności w Polsce nie poruszył kwestii praw kobiet.

"Kiedy dzielni Polacy walczą o swoje prawa podstawowe ze swoim rządem, my, Europejczycy, musimy potraktować poważnie kwestię obrony demokracji i równości kobiet i mężczyzn" - przekonuje eurodeputowana. Dodaje, że protestującym w Polsce "trzeba udzielić pełnego wsparcia" i poruszać zarówno temat praworządności, jak i praw kobiet w rozmowach ze stroną polską "przy każdej możliwej okazji".

Bjork wskazując na to, że projekt "Zatrzymać aborcję", który będzie procedowany przez Sejm ma doprowadzić do zdelegalizowania aborcji przeprowadzanej w sytuacji uszkodzenia płodu, przypomina, że w latach 60-tych i 70-tych kobiety z państw Europy, w których obowiązywały "restrykcyjne przepisy aborcyjne" podróżowały do komunistycznej Polski, by poddać się aborcji "taniej i bezpiecznej".

"Więc jak Polska do miejsca, w którym jest dziś?" - pyta eurodeputowana. I tłumaczy to wzmocnieniem Kościoła katolickiego po upadku komunizmu.

"25 lat tzw. kompromisu aborcyjnego oznacza, że całe pokolenie kobiet (w Polsce) nie zna świata, w którym mogą podejmować swobodne decyzje dotyczące swojego ciała. To nigdy nie był kompromis, ale zamach na prawa kobiet" - przekonuje eurodeputowana.

Następnie Bjork podkreśla, że większość Polaków sprzeciwia się zaostrzeniu prawa aborcyjnego popierając natomiast jego liberalizację. Dodaje jednak, że polskie kobiety "nie mają dziś sojuszników w parlamencie" i "nawet samozwańczy liberałowie nie popierają liberalizacji przepisów aborcyjnych".

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

"UE musi przestać traktować prawa kobiet jako rzecz drugorzędną, mniej ważną od praw fundamentalnych" - apeluje eurodeputowana. "Demokracja zaczyna się od naszych ciał, Polki pokazały już jak potrafią walczyć o prawo do decydowania o swoich ciałach. Pytanie brzmi, czy wiekowi mężczyźni kierujący UE rozumieją, że nie ma niczego bardziej fundamentalnego niż prawo do decydowania o swoim ciele?" - pisze szwedzka eurodeputowana.