- Tajemniczy atak. Na lotnisku w Kabulu wciąż chaos. W poniedziałek rano przy jednej z bram wybuchła strzelanina. Zginął funkcjonariusz afgańskich sił bezpieczeństwa, a trzech zostało rannych. W starciu z niezidentyfikowanym napastnikami brali też udział żołnierze amerykańscy i niemieccy. Poinformowała o tym Bundeswehra. Przy okazji potwierdziło się, że w okresie przejściowym afgańska armia rządowa, która prawie bez walki oddała kraj talibom, bierze udział w operacji mającej zapewnić bezpieczeństwo na lotnisku w czasie ewakuacji.

- Ewakuacja. Ma trwać do 31 sierpnia, bo taki termin wycofania amerykańskich żołnierzy wyznaczył prezydent Joe Biden. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson chce go przekonać na wtorkowym wirtualnym szczycie przywódców G7 do przedłużenia terminu, podawała telewizja Sky News. Stanowczo sprzeciwiają się temu jednak talibowie. Mówią nawet, że byłoby to przekroczeniem „czerwonej linii" i grożą „konsekwencjami".

- Nowe władze. Wciąż nie jest jasne, jaki system rządzenia będzie miał Afganistan. Talibowie wspominają o „inkluzywnym" rządzie i zapowiadają, że „wkrótce" go przedstawią. Inkluzywność ma, przynajmniej oficjalnie, polegać na dopuszczeniu do rządzenia przedstawicieli różnych narodowości (talibowie to zazwyczaj Pasztuni, przedstawiciele najliczniejszej grupy etnicznej), generacji, regionów i obu płci. W negocjacjach biorą udział także politycy obozu antytalibańskiego, w tym były prezydent Hamid Karzaj (Pasztun) i zajmujący różne ważne stanowiska Abdullah Abdullah (pół-Tadżyk, pół-Pasztun, ale utożsamiany ze społecznością tadżycką).

- Pierwsze decyzje. Powołano p.o. szefa banku centralnego. Mohamed Idris był szefem komitetu ekonomicznego talibów, ale o jego wykształceniu i zdolnościach finansowych niewiele wiadomo. W bankomatach brakuje pieniędzy, ceny żywności w ciągu tygodnia od przejęcia przez fundamentalistów Kabulu wzrosły o jedną trzecią. Talibowie wydali też dekret zakazujący sprowadzania do Afganistanu odpadów.

- Nowa stolica? Rozmowy o systemie przyszłego Afganistanu dotyczą też stolicy. Czy ma zostać w Kabulu, prawie sześciomilionowej metropolii, czy też przeniesie się do Kandaharu, drugiego co do wielkości miasta, ale dużo mniejszego (ok. 700 tys. mieszkańców). Powiedział o tym Abdul Kahar Balchi, przedstawiciel szerokiego kierownictwa talibów, katarskiej telewizji Al-Dżazira. Kandahar, leżący na południu, to centrala talibów w połowie lat 90., kiedy rozpoczęli pierwszy podbój Afganistanu. Zdobycie Kandaharu tego lata zajęło im najwięcej czasu. Walki z armią rządową trwały ponad miesiąc, do 12 sierpnia.

- Miejsce kobiet. Wywiad z Balchim przeprowadzała dziennikarka Charlotte Bellis. Balchi mówi dobrze po angielsku i stara się prezentować nowy, łagodny wizerunek talibów. Zapewnia o poszanowaniu praw kobiet.

„Talibowie mówią o prawach kobiet, ale w granicach islamu. Gdy rządzili w latach 1996–2001, też tak mówili. I wiemy, co to oznaczało. Są przeciw posiadaniu przez kobietę autonomii. Przeciw temu, żeby kobieta mogła podejmować decyzje, inne niż ich ojciec, brat czy mąż. Nie tolerują tego, że kobieta to też człowiek, ma taki sam wybór, jaki przysługuje mężczyźnie" – mówiła w sobotę „Rzeczpospolitej" Heather Barr z Human Rights Watch.