– Tam jest cały rozdział o tradycyjnych narodowych wartościach – wyjaśniał, jak ze sceny chronić bezpieczeństwo narodowe szef rady Michaił Lermontow (bardzo daleki kuzyn słynnego XIX-wiecznego poety – wspólnego przodka mieli w XVII wieku).

W prezydenckim dekrecie rzeczywiście jest część „Obrona tradycyjnych rosyjskich duchowo-moralnych wartości, kultury i historycznej pamięci". Nakazuje ona zwalczanie „obcych narodom Rosji idei i wartości", które „narzucają USA i ich sojusznicy". „Niszczą one fundament kulturalnej suwerenności" poprzez „zewnętrzną ekspansję idei i wartości".

Pierwsze sprawdzanie repertuarów odbędzie się podobno już pod koniec sierpnia. – Kto powiedział, że będziemy chodzili po teatrach? Będziemy sprawdzali tylko politykę repertuarową. Zaprosimy specjalistów i oni dadzą nam swoje rekomendacje – wyjaśniał Lermontow, inżynier mechanik z wykształcenia, jak będą wyglądały kontrole.

Ale pomysł „rady społecznej" przestraszył nawet obecną minister kultury Olgę Lubimową. – Chciałabym przypomnieć, że cenzura w naszym kraju jest niedopuszczalna – zastrzegła.

– Ministerstwo Kultury nie ma pełnomocnictw, a my mamy. I zgodnie z prawem urzędnicy powinni nas słuchać. A ja zmuszony jestem domagać się od nich wypełnienia naszych rekomendacji – odpowiedział natychmiast pewny siebie Lermontow, nie zważając na to, że stoi na czele jedynie społecznego organu doradczego.

Pierwsze oznaki zbliżającej się burzy widać było już trzy tygodnie wcześniej, gdy pod naciskiem cenzorów słynny moskiewski teatr Sowremiennik musiał zmienić treść sztuki „Pierwszy chleb" (w reżyserii polskiego reżysera Beniamina Koca). Organizacja Oficerowie Rosji poskarżyła się, że spektakl „obraża uczucia weteranów", a szef Komitetu Śledczego (instytucji, która powinna się zajmować najcięższymi przestępstwami) kazał skontrolować teatr. W kolejce do spotkania z radą zaś stoją m.in. spektakle „Wojna i pokój" w reżyserii Brytyjczyka Grahama Vicka oraz opera Richarda Wagnera „Tannhäuser".

„Muzea i galerie – baczność!" – skwitował decyzję komitetu i zapowiedź rady słynny moskiewski marszand i menedżer artystyczny Marat Gelman. W Moskwie nikt nie wątpi, że jeśli rada zacznie swoje śledztwa w sprawie repertuarów, to na teatrach się nie skończy.

„Czekam teraz, aż jakiś urzędas o nazwisku, powiedzmy, Aleksander Puszkin zażąda kontroli księgarń na zgodność z doktryną narodowego bezpieczeństwa. Będzie pięknie" – jęknął dziennikarz Anton Orech.

– Wyzwania stojące przed putinowskim reżimem trochę przypominają te z końca lat 40. ubiegłego wieku. Politycznej opozycji nie ma. Jedni w więzieniach, inni na emigracji, jeszcze inni na wewnętrznej emigracji. (...) Na pierwszy plan wychodzi opozycja kulturalna, estetyczna i stylistyczna wobec putinowskich oficjałek. I na nią skierowany jest atak – uważa inny dziennikarz, Igor Jakowienko.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej