Dr Konstanty Szułdrzyński z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie był pytany o sytuację z Gdyni, gdzie grupa kilkunastu osób zgromadziła się wokół mobilnego punktu szczepień na COVID-19, krzycząc pod adresem personelu "jesteście dziećmi doktora Mengele". Interweniowała policja. W ubiegłym tygodniu do incydentu przed punktem szczepień doszło też w Grodzisku Mazowieckim.

Rozmówca Polsat News ocenił, że agresja ze strony antyszczepionkowców przyjmuje formę fizyczną. - I to zaczyna być niebezpieczne - ocenił.

- Można zrozumieć lęk przed szczepionkami, można zrozumieć lęk przed całą sytuacją związaną z pandemią - bo sytuacja jest trudna, wymaga dostosowania się. Rozwiązania w tej pandemii są czasem bardzo trudne, trudne do zrozumienia dla zwykłego człowieka i stąd się bierze lęk, zwłaszcza że nie ustępuje ta sytuacja tak szybko, jak byśmy chcieli - mówił.

- Emocje zrozumieć można, nie można zrozumieć inwektyw, a już na pewno nie można zrozumieć ani zaakceptować przemocy fizycznej - dodał.

Dr Szułdrzyński był pytany, czy incydenty były przedmiotem rozmów na Radzie Medycznej. - Nie chciałbym wchodzić w szczegóły spotkań Rady Medycznej, które nie są jednak transmitowane na żywo - odparł.

W odpowiedzi usłyszał uwagę, że to, iż posiedzenia Rady Medycznej nie są protokołowane to jeden z pojawiających się zarzutów. - Rozumiem, że taki zarzut może się pojawić, natomiast Rada wydaje swoje stanowiska i one są dostępne w internecie, są zupełnie jawne - odpowiedział.

21 lipca Rada Medyczna zaleciła rozważenie wprowadzenia obowiązkowych szczepień na COVID-19 dla pracowników służby zdrowia oraz dla nauczycieli. Rząd nie wydał żadnej decyzji w tej sprawie.

Dowiedz się więcej:
Premier Morawiecki nie ogłosił obowiązku szczepień na COVID-19

Dr Konstanty Szułdrzyński skomentował, że opinia Rady Medycznej to tylko jedna z przesłanek, którymi kieruje się rząd przy podejmowaniu decyzji.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Członek Rady Medycznej był też pytany, czy popiera wprowadzenie w Polsce rozwiązań z Francji, by bez tzw. przepustki covidowej nie można było wejść np. do restauracji.

- Myślę, że przede wszystkim trzeba się zastanowić nad tym jak będzie wyglądała sytuacja. Jeśli sytuacja będzie tego wymagała, to trzeba będzie wprowadzić pewne obostrzenia. Jeśli obostrzenia będą, to będą dotyczyły na pewno wszystkich obywateli, a w drugiej kolejności można się zastanowić, czy z niektórych obostrzeń w niektórych miejscach nie można zwolnić osób zaszczepionych, raczej tak bym do tego podszedł - powiedział.

Czytaj także:
Akcja i promocja szczepień. Dworczyk: Wydaliśmy miliard, wydamy jeszcze pół

Dr Szułdrzyński był także pytany, czy obawy osób niezaszczepionych o niepożądane skutki uboczne szczepionek na COVID-19 są uzasadnione. - Skutki uboczne szczepień są, poważne skutki uboczne szczepień występują bardzo rzadko, natomiast one nijak się nie mają do powikłań po przebyciu choroby - odparł.

- W związku z tym próba uzyskania odporności na tę chorobę poprzez jej przebycie jest najgorszy możliwym pomysłem - dodał.