Korespondencja z Nowego Jorku

W piątek Departament Skarbu ogłosił restrykcje przeciwko kubańskiej policji i jej dwóm przedstawicielom. To odpowiedź na reakcję kubańskich władz na protesty obywateli przeciwko komunistycznym rządom, nieumiejętnemu zarządzaniu krajem pogrążonym w kryzysie gospodarczym i pandemii. Tysiące Kubańczyków, zmęczonych brakami prądu, jedzenia, leków oraz polityką obecnych władz, wyszło 11 lipca na ulice w buncie, jakiego w tym kraju nie widziano od lat 90. ubiegłego wieku. Krajowa Policja Rewolucyjna na polecenie władz próbowała tłumić protesty, aresztując ponad 700 ich uczestników.

– Departament Skarbu będzie nadal miał na celowniku tych, którzy przyczyniają się do nadużyć praw człowieka, do jakich dopuszcza się kubański reżim. Naród kubański ma prawo walczyć o wolność i prawa człowieka – podała Andrea Gacki, dyrektor Biura Kontroli Zagranicznych Aktywów przy Departamencie Skarbu.

– Słyszymy z wyspy błagania o wolność. Stany Zjednoczone podejmują starania, by wesprzeć naród kubański – powiedział Biden podczas spotkania w Białym Domu z przedstawicielami społeczności amerykańsko-kubańskiej, które odbyło się niedługo po ogłoszeniu sankcji. W grupie tej znaleźli się m.in. Yotuel Romero, jeden z autorów piosenki „Patria y vida!", która stała się hymnem protestujących, ale też Anna Sofia Pelaez, założycielka organizacji Miami Freedom Project, oraz amerykańscy politycy kubańskiego pochodzenia: były burmistrz Miami Manny Diaz oraz senator Robert Menendez z New Jersey, który jest orędownikiem sankcji.

Administracja Bidena rozważa jeszcze inne działania w odpowiedzi na protesty Kubańczyków, m.in. otworzenie amerykańskiej ambasady w Hawanie, która mogłaby wydawać wizy wjazdowe do USA. Powstała rządowa grupa robocza, która bada, jak przywrócić, zlikwidowaną za kadencji Donalda Trumpa, możliwość przesyłania pieniędzy z USA dla mieszkańców Kuby, ale tak, aby w całości trafiały do adresatów, a nie były po części przechwycane przez rząd. W czwartek Biden ogłosił, że nominuje na ambasadora Organizacji Państw Amerykańskich, prominentnego amerykańskiego demokratę kubańskiego pochodzenia Francisco Mora. Jeżeli zostanie zatwierdzony, będzie czołowym głosem amerykańskiej administracji w organizacji zajmującej się kwestiami bliskimi państwom obu Ameryk i będzie mógł mieć wpływ na politykę regionu wobec Kuby.

Przede wszystkim zaś rząd amerykański rozważa umożliwienie Kubańczykom dostępu do internetu. To kwestia zapalna na Kubie, bo w dniach poprzedzających wybuch protestów, w mediach społecznościowych pojawiły się apele o zorganizowanie antyrządowych demonstracji. Kubański rząd oskarża grupy ze Stanów o to, że za pomocą Twittera prowadziły kampanię antyrządową. W czasie protestów natomiast dostęp do internetu przez jakiś czas został odcięty na wyspie, choć władze nie przyznają się do tego. Wielu polityków amerykańskich, w tym np. gubernator Florydy Ron DeSantis sugerują, że Biały Dom powinien zadbać o to, aby mieszkańcy Kuby mieli stały i pewny dostęp do internetu, np. przez zainstalowanie u wybrzeży tej wyspy balonów z routerami wi-fi.