Według burmistrza Londynu negocjacje, prowadzone przez gabinet premier Theresy May są coraz bardziej chaotyczne i wszystko wskazuje na to, że utkwiły  w martwym punkcie.

Wielka Brytania ma opuścić Unię Europejską 29 marca przyszłego roku. Premier May już kilkakrotnie stanowczo twierdziła, że nie ma mowy o ponownym referendum w tej sprawie.

Planów tych jednak wciąż nie zaakceptowała ta część Brytyjczyków, która głosowała przeciwko brexitowi, a uznawane przez nich za nieudolne negocjacje zwiększają obawy pracodawców i liderów partyjnych oraz związkowych o przyszłość gospodarczą Wysp. Pojawia się coraz więcej głosów, że to obywatele powinni mieć ponownie ostatnie słowo w sprawie ewentualnego opuszczenia UE.

Czytaj także: Brexit kruszy Zjednoczone Królestwo

Jak pisze Reuters, minister finansów Philip Hammond w ubiegłym tygodniu miał sugerować, że termin wyjścia Wielkiej Brytanii powinien zostać przesunięty na później, by uchwalić niezbędne przepisy. Jednak premier May miała natychmiast odrzucić ten pomysł. Pojawiają się jednak opinie, że w związku z brakiem postępów w negocjacjach jej rząd przygotowuje się do brexitu bez umowy z UE.

Burmistrz Sadiq Khan, członek opozycyjnej partii laburzystów, w artykule opublikowanym  w niedzielnym wydaniu "The Observer" oskarża rząd Theresy May o fiasko negocjacji z Unią i twierdzi, że brexit stanowi dla poziomu życia Brytyjczyków, rynku pracy i sytuacji gospodarczej kraju zbyt duże ryzyko, by obywatele nie mieli nic do powiedzenia w tej sprawie.

Wsparcie Khana dla idei ponownego referendum, nazywanego na Wyspach "ludowym głosowaniem", zwiększa presję na lidera laburzystów Jeremy'ego Corbyna, dotąd przeciwnego drugiemu referendum.