Główna Prokuratura Wojskowa Rosji odmówiła rehabilitacji dziesięciu polskich oficerów zamordowanych w 1940 roku przez NKWD. – To bezczelność. Wiedzieliśmy, że Rosjanie będą kluczyć, ale nie sądziliśmy, że będą zaprzeczać faktom – powiedział „Rz” prof. Ireneusz Kamiński, specjalista w dziedzinie prawa europejskiego. –
Strona rosyjska twierdzi, że nie może się merytorycznie wypowiedzieć, bo nie jest w stanie ustalić, co się stało z polskimi oficerami. Są listy znajdujących się w 1940 r. w obozach jenieckich, ale potem zostali oni przekazani NKWD i co dalej, rzekomo nie wiadomo... – dodaje profesor Kamiński.
Rosyjskie przepisy stanowią, że prokuratura powinna albo wystawić zaświadczenie o rehabilitacji, albo o braku podstaw do rehabilitacji. W tym drugim przypadku musi skierować sprawę do sądu. Tymczasem Główna Prokuratura Wojskowa nie chce uczynić ani jednego, ani drugiego. Sądy kolejnych instancji odrzucały zażalenia na tę decyzję.
Prawnicy rodzin zamordowanych chcą skierować skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. – Od decyzji prokuratury odwołało się do sądu dziesięć z około stu osób, które złożyły wnioski o rehabilitację swoich bliskich. Teraz wszyscy, także ci, którzy się nie odwoływali, będą mogli złożyć skargę w Strasburgu – mówi prof. Kamiński.
Co więcej, wnioski o rehabilitację mogą składać kolejne osoby. A ponieważ odpowiedź prokuratury będzie zapewne identyczna jak w poprzednich przypadkach, strasburski trybunał może zostać zasypany setkami skarg. Już teraz rozpatrywane są tam dwie skargi: prawników rodzin dwóch oficerów oraz organizacji Memoriał.