"W najlepszych pokojach sanatorium zamieszkają prezydent i przedstawiciele jego delegacji. Wysiedlonym wczasowiczom zaproponowano inne lokum. Wokół bazy wypoczynku trwają gorączkowe prace remontowe" – pisał w przededniu wizyty Wiktora Janukowycza w Myrhorodzie w obwodzie połtawskim portal Gławnoje. Doniesienia strony zdementowali miejscowi urzędnicy. Nie ujawnili jednak, gdzie zatrzymała się prezydencka ekipa.
Janukowycz przyjechał do Myrhorodu w środę. Odwiedził słynny coroczny jarmark w pobliskiej wiosce Wielkie Soroczyńce, gdzie w 1809 roku urodził się pisarz Nikołaj Gogol. Przywódca, szczelnie otoczony ochroniarzami, przechadzał się między barwnymi straganami.
Kupił wyszywaną ukraińską koszulę (drugą otrzymał w prezencie), chleb z suszonymi śliwkami i beczkę do kiszenia ogórków. – Żeby były takie chrupiące – wyjaśniał. Pozdrawiał licznych gości targu, rozdawał autografy i pozował do zdjęć.
Jarmark w Soroczyńcach był jednym z ulubionych miejsc Wiktora Juszczenki znanego z przywiązania do ukraińskich tradycji. W zeszłym roku, otwierając targ, Juszczenko ubrany w ludową ukraińską koszulę mówił: – Przyjeżdżamy tutaj, by pokazać, że jesteśmy Ukraińcami. Juszczenko kupował na jarmarku wyszywane koszule oraz wyroby garncarskie i przypominał, że XIX-wieczny targ w Wielkich Soroczyńcach przestał istnieć za władzy sowieckiej.
Wizyta prorosyjskiego Janukowycza w rodzinnych stronach autora „Martwych Dusz” wywołała zaskoczenie. Gazety donosiły o pochopnym kładzeniu nowego asfaltu na miejscowej drodze i zamurowanych przy okazji włazach kanalizacyjnych. Malarze mieli rysować plakaty z podobizną Janukowycza w otoczeniu dzieci, a blogerzy pisali o handlarzach, którzy musieli się uczyć tekstów rozmów z prezydentem.