Od 2013 roku Australia wysyła uchodźców docierających do tego kraju, do obozów znajdujących się na terytorium Nauru i Papui Nowej Gwinei. Zdaniem krytyków warunki panujące w tych obozach szkodzą przebywającym tam imigrantom - w tym również dzieciom.
Lekarze wielokrotnie alarmowali, że brak odpowiedniej infrastruktury medycznej na wyspach, na których znajdują się obozy, jest groźny dla zdrowia i życia imigrantów. ONZ określił z kolei te obozy mianem "nieludzkich".
Rząd Australii bronił swojej polityki podkreślając, że dzięki niej zniechęca imigrantów do podejmowania ryzykownej próby przeprawienia się drogą morską do Australii i krzyżuje plany przemytnikom ludzi.
Teraz jednak większością jednego głosu przez izbę niższą parlamentu przeszła poprawka, która ułatwi sprowadzanie imigrantów z obozów do Australii, jeśli wymagać będą oni leczenia.
Sytuacja, w której rząd przegrywa tak ważne głosowanie w parlamencie zdarzyła się w Australii po raz pierwszy od 1941 roku - wówczas premier Arthur Fadden natychmiast po przegraniu głosowania ws. budżetu podał się do dymisji.
Morrison wyklucza jednak przedterminowe wybory parlamentarne. - Głosy przychodzą i odchodzą, nie martwi mnie to - mówił po porażce w parlamencie Morrison. Dodał, że rząd nadal będzie zapewniał bezpieczeństwo granic Australii.
Na mocy zmienionych przepisów lekarze będą mogli rekomendować wysłanie uchodźców z obozów na Nauru i Manus do Australii na leczenie. Jednakże minister ds. imigracji będzie mógł poprosić jeszcze o opinię niezależnego panelu ekspertów i będzie miał pewne możliwości, by nie zgodzić się na wpuszczenie imigranta do Australii.
Dotychczas rekomendacje medyczne ws. leczenia w Australii miały być całkowicie ignorowane przez władze.