Takiej uroczystości jak ta, która odbędzie się dziś w stolicy Badenii-Wirtembergii Stuttgarcie, jeszcze w Niemczech nie było. Rządy obejmuje nowy gabinet, którym kieruje polityk z ugrupowania Zielonych, 63-letni Winfried Kretschmann. Jest pierwszym w dziejach premierem rządu jednego z niemieckich landów z partii, której przez dziesięciolecia nie traktowano poważnie. – Badenia-Wirtembergia potrzebuje nas dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek. Mamy w sercach słońce – mówił, zapowiadając realizację wizji swojego landu jako regionu kwitnącego gospodarczo, a zarazem przyjaznego środowisku.

Po katastrofie w Fukushimie chce tego w Niemczech każdy polityk z każdego ugrupowania, ale to Zieloni głoszą to już od 30 lat i to oni otrzymali w marcu tego roku ogromny kredyt zaufania od wyborców, zdobywając w Badenii-Wirtembergii największą liczbę głosów. W landzie zamieszkałym przez konserwatywnych Szwabów, którym od prawie sześciu dekad rządzili nieprzerwanie chadecy. Bogatym, chlubiącym się supernowoczesnym przemysłem zapewniającym jego mieszkańcom dobrobyt, którego zazdroszczą im nie tylko Niemcy, ale też wiele przemysłowych regionów w UE. W landzie sąsiadującym z Bawarią rządzoną przez CSU, której przywódca Horst Seehofer wciąż powtarza, że na prawo od jego ugrupowania jest już tylko ściana. Tak było też przez wiele lat z CDU w Badenii-Wirtembergii. Nie tak dawno radykalnie prawicowa Partia Republikańska miała w tu sporą reprezentację w lokalnym parlamencie. Dziś Zieloni na połud-niu Niemiec współrządzą także z  SPD w Nadrenii-Palatynacie. – Czeka nas szok kulturowy – twierdzą liderzy CDU w Badenii-Wirtembergii.

Zieloni współrządzili w przeszłości także na szczeblu federalnym z SPD, a ich legendarny już przywódca, były szef dyplomacji Joschka Fischer, święcił przez lata triumfy jako najbardziej popularny polityk niemiecki. Zieloni byli synonimem buntu przeciwko zastanemu porządkowi społecznemu w latach 60. ubiegłego stulecia, amerykańskiej dominacji na świecie, symbolem pacyfizmu.

To już stare dzieje. Tak jak sukcesy Zielonych w walce z energią atomową i stworzenie podstaw do szerokiego wykorzystania energii odnawialnej. Do ich sukcesów zalicza się też liberalizację przepisów imigracyjnych czy wprowadzenie małżeństw homoseksualnych. Dzisiaj idą dalej i szukają formuły zapewniającej Niemcom dobrobyt niezależnie od wzrostu gospodarczego. To cała koncepcja, tzw. Green New Deal.

– Zakłada ona gruntowną przebudowę społeczeństwa postindustrialnego w sferze gospodarczej przy założeniu, że wszelkie zmiany muszą uwzglę- dniać w pierwszej kolejności wpływ na środowisko – tłumaczy politolog Gerd Langguth.

Nowy premier Badenii-Wirtembergii mówi prościej: – Potrzeba nam mniej samochodów, a nie więcej. Te słowa szefa rządu landu, który żyje z motoryzacji i jest siedzibą Audi, Mercedesa i Porsche, wywołały konsternację. – Nie skorzystał do tej pory z naszego zaproszenia, ale już strzela do nas z boku – twierdzi Matthias Müller, szef Porsche.

Winfried Kretschmann wie, że od losów jego rządu zależeć będzie przyszłość Zielonych w całym kraju. Na razie unoszą się na fali ogromnej, do pewnego stopnia niespodziewanej popularności. Myślą już o zdobyciu Berlina, gdzie jesienią odbędą się wybory landowe. Marzą tak- że o pokonaniu za dwa lata Angeli Merkel i jej chadecji.