Reklama
Rozwiń
Reklama

Jerzy Haszczyński: Czyn zabroniony

Jeszcze raz o niemieckich rozliczeniach z przeszłością.
Okładka książki „Biały terror. Neonaziści w Niemczech”

Okładka książki „Biały terror. Neonaziści w Niemczech”

Foto: mat.pras.

Uczestniczyłem kilka dni temu w debacie poświęconej książce „Biały terror. Neonaziści w Niemczech” amerykańskiego reportera Jacoba Kushnera (przetłumaczył na polski Mariusz Gądek). Państwo mogli w kwietniu przeczytać jej fragment w „Plusie Minusie”, nosił tytuł „Dlaczego coraz więcej ludzi podąża tą samą drogą, co niegdyś Hitler”.

Książka opowiada o trójce młodych ludzi ze wschodnioniemieckiej Jeny, którzy mordowali innych ludzi, dlatego że mieli imigranckie pochodzenie. Przy okazji napadali na banki. Seryjni mordercy, terroryści, bandyci napakowani nienawiścią do obcych i nazistowską ideologią. Jedyna kobieta w tej trójce, która sama nie naciskała na spust, ale uczestniczyła w planowaniu zbrodni, z wielką miłością odnosiła się do kotów. Wątek troski o zwierzaki pojawia się kilkakrotnie. W naszej debacie o książce padło pytanie, dlaczego takie mordy możliwe są w Niemczech, kraju z taką historią, na jakiej glebie wyrosły. Do takich rozważań namawia sam autor, czasem wychodzi z roli reportera i staje się zaangażowanym publicystą. Jako publicysta stawia tezę: mimo prób rozliczenia przeszłości faszyzm (czy nazizm) nigdy w Niemczech nie umarł, a nawet rośnie w siłę. Wielu Niemców nie chce nowych imigrantów, a politycy robią, co mogą, by ograniczyć ich napływ. Czyli rozliczenie – niedotyczące przecież tylko podejścia do obcych – się nie powiodło.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama