Trzynaście europejskich partii konserwatywnych domagało się wykluczenia Fideszu z EPP w związku z antyimigracyjną kampanią billboardową prowadzoną przed wyborami do PE na Węgrzech. Na billboardach umieszczono zdjęcia przewodniczącego KE, Jean-Claude'a Junckera oraz amerykańskiego miliardera George'a Sorosa wraz z hasłami sugerującymi, że chcą oni narzucić Węgrom niekorzystną dla tego kraju politykę imigracyjną.
Europejska Partia Ludowa jest największą frakcją w Parlamencie Europejskim. Po wyborach do PE zaplanowanych na maj 2018 roku prawdopodobnie utrzyma dominującą pozycję w PE, co oznacza, że to właśnie EPP wskaże następcę Junckera na stanowisku przewodniczącego Komisji.
W liście, w posiadanie którego wszedł Reuters, a który został skierowany do przewodniczącego Chrześcijańskich Demokratów i Flamandów Woutera Beke'a, Orban prosi o ponowne rozważenie wniosku Beke'a o wykluczenie Fideszu z EPP.
Rzecznik węgierskiego rządu poinformował, że przewodniczący wszystkich tych partii otrzymali list od Orbana.
Orban pisze w listach, że "nie jest tajemnicą, iż istnieją poważne różnice w kwestii imigracji, ochrony chrześcijańskiej kultury i przyszłości Europy" między partiami w EPP. "Nie jest też tajemnicą, że nie zamierzamy zmieniać naszego stanowiska" - dodaje.
Jednocześnie Orban stwierdza, że usuwanie partii z "politycznej rodziny" na podstawie takich różnic "nie jest rozsądne". I dlatego - jak dodaje - prosi o ponowne rozpatrzenie wniosku o usunięcie Fideszu z frakcji.
Jednocześnie Orban przeprasza w liście za nazwanie swoich krytyków w rozmowie z "Welt am Sonntag" "pożytecznymi idiotami". Podkreśla, że był to cytat z Lenina, którego "użył, by skrytykować określoną politykę, a nie konkretnych polityków" - dodaje podkreślając, że mimo to chciałby przeprosić tych, którzy poczuli się jego słowami urażeni.