Zaczęło się jako żart kilkorga przyjaciół, ale start kota w wyborach nabrał takich rumieńców, że niewykluczone, iż to on będzie dzierżyć stery w Xalapa.
Tym bardziej, że mieszkańcy Meksyku są bardzo rozczarowani aktualnymi władzami. - Morris stał się wyrazem buntu ludzi, którzy są rozczarowani systemem politycznym i tym, że władza ich nie reprezentuje - mówi Sergio Chamorro, właściciel łaciatego, czarno-białego kandydata na burmistrza. Hasło jego kampanii wyborczej brzmiało: "Masz dość głosowania na szczury? Głosuj na kota!".
Sympatycy Morrisa dodają także, że utrzymanie kota po wygranej będzie znacznie mniej kosztowne, a zwierzak będzie robił dokładnie to, co aktualne władze. Nic.
Strona Morrisa na Facebooku - Candigato Morris - ma obecnie 130 tysięcy lajków, o wiele więcej niż którykolwiek z kandydatów startujących w wyborach i więcej niż obecny gubernator. Fani z całego świata zamieszczają na niej hasła wyborcze, rysunki, filmy i wyrazy poparcia.
Konto Morrisa na Twitterze także rozrosło się tak, że i Chamorro, i niewielka grupka ochotników, którzy od początku czerwca prowadzili kampanię wyborczą Morrisa stracili nad nią kontrolę. - Prawda jest taka, że Morris już do nas nie należy - mówi Chamorro. - Należy do swoich fanów.
Właściciel kandydata dodaje, że otrzymał wiadomości od osób odpowiedzialnych za uruchomienie lokali wyborczych, że głosy oddane na kota zostaną skrupulatnie zliczone i podane do publicznej wiadomości.
Szef komisji wyborczej w stanie Veracruz, która organizuje te lokalne wybory, wezwał mieszkańców, by nie marnowali swoich głosów na nieliczącego się kandydata. - Ważne jest, by oddać swój głos na zarejestrowanego kandydata. Proszę... - apelowała Carolina Vineros.
Mimo tych próśb, kot Morris i jego przyszła kariera polityczna zainspirowały inne miasta. W Ciudad Juarez w wyborach startuje osioł, w Oaxaca pies, a w Tepic - kurczak. Żaden z nich jednak nie wydaje się mieć aż takiego poparcia jak Morris. I żaden z nich aż tak nie martwi władz.
Morris, kandydat na burmistrza Xalapo
