Trzy lata po obaleniu Muammara Kaddafiego w Libii nadal trwa krwawy konflikt. Brak stabilizacji i lepsza pogoda sprawiają, że coraz większa liczba imigrantów ryzykuje niebezpieczną morską podróż z Afryki, aby spróbować dotrzeć do brzegów Europy.
- Dramatycznie rośnie liczba przybywających do Włoch imigrantów. Większość z nich korzysta z łodzi w fatalnym stanie technicznym, co zwiększa niebezpieczeństwo katastrofy - powiedział włoski minister spraw wewnętrznych Angelino Alfano. - Europa musi wreszcie zareagować, bo Morze Śródziemne jest nie tylko granicą Włoch, ale przede wszystkim granicą Europy.
W ciągu ostatnich dwóch dni uratowano z jednej łodzi 1049 imigrantów, w tym 91 kobiet i 3 dzieci. Problemy ich łodzi dostrzegł śmigłowiec Marynarki Wojennej i krążący nad akwenem dron. Zostali uratowani przez zawiadomione statki i odstawieni do portów na Sycylii.
Tylko dziś dwa statki handlowe, ostrzeżone przez siły włoskie, pomogły w uratowaniu z tonącej łodzi 661 imigrantów. Co najmniej jeden z imigrantów zmarł podczas podróży.
Jak powiedział minister Alfano, od początku tego roku, czyli przez zaledwie trzy miesiące, do Włoch drogą morską przybyło 15 tysięcy imigrantów.
- Przemytnicy organizujący te wyprawy są handlarzami śmierci - oświadczył Alfano. - Bogacą się na nieszczęściu innych.
Dwie ubiegłoroczne katastrofy, w których zginęło 366 Erytrejczyków i 200 Syryjczyków spowodowały, że włoski rząd zdecydował o zorganizowaniu stałych kontroli z morza i powietrza na wodach między Sycylią a Afryką Północną.
Włochy od kilku lat alarmują o sytuacji i wzywają Unię Europejską do podjęcia radykalnych działań w zakresie kontroli Morza Śródziemnego. Szczególnie że dwie trzecie imigrantów, którzy zdołają dotrzeć do Włoch, podróżuje dalej wgłąb Europy.
Imigracyjne tsunami zalewa Włochy