Bankier i były rosyjski minister rozwoju gospodarczego ( latach 2000-2007) uważa, że banki nie wytrzymają konieczności zwiększania swoich obowiązkowych rezerw. Gref ocenia, że obecnie musza one dołożyć kolejne 3 biliony rubli do już istniejących rezerw. Nie powiedział jednak w jakim okresie czasu musi być sformowany ten dodatkowy fundusz, ani tez kiedy można oczekiwać początku ewentualnego kryzysu bankowego.
Cena ropy na giełdach utrzymuje się obecnie na poziomie 43-46 dolarów za baryłkę, a w rosyjskim budżecie na 2015 rok przewidziano 100 dolarów za baryłkę. Jednocześnie na nowojorskiej giełdzie pojawiły się kontrakty z dostawą ropy w czerwcu po cenie ... 20 dolarów za baryłkę.
Właśnie padające ceny na ropę Gref uznał za główną przyczynę obecnego kryzysu gospodarczego w Rosji. Drugim czynnikiem – według niego – są „strukturalne zahamowania rozwoju (rosyjskiej) gospodarki, a dopiero na trzecim miejscu wymienił „geopolityczną sytuację, powstałą w związku z kryzysem na Ukrainie".
Występując na poświęconym ekonomii „Forum Gajdarowskim" w Moskwie Gref powiedział, że jedyną możliwością dla banków utrzymania się na powierzchni będzie dokapitalizowanie przez państwo. „Państwo będzie zwiększało swe udziały w bankach, banki będą kupować (bankrutujące) przedsiębiorstwa przemysłowe i tworzyć grupy finansowo-przemysłowe. I będziemy mieli jedno, wielkie państwo, cała nasza gospodarka będzie państwowa" – przestrzegł.
Jednocześnie ostro skrytykował działania rosyjskiego rządu, a właściwie ich brak: „Przeczytałem wszystkie dokumenty stworzone przez rząd i nie zrozumiałem, jakie są cele naszej polityki (...) Szczerze powiedziawszy, niewiele zrozumiałem z tego, co ma zamiar dalej robić rząd".