Wcześniej przedstawiciele rządu informowali media, że prawnicy w różnych ministerstwach analizują możliwość wydania zgody na wizytę w proponowanej formie. 

- Decyzja została podjęta. Nie wydano im zgody - poinformował Tzipi Hotovely, wiceminister spraw zagranicznych Izraela.

Bojkot Izraela ma na celu zakończenie międzynarodowego wsparcia dla rządu Netanjahu ze względu na politykę wobec Palestyńczyków. Kontrowersje wywołuje m.in. budowa osiedli na Zachodnim Brzegu.

Kongresmenki Rashida Tlaib i Ilhan Omar otwarcie popierały bojkot. Prezydent Donald Trump, który ma bliskie stosunki z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, wielokrotnie atakował obie konkgresmenki. W ubiegłym miesiącu mówił, by wróciły do państw, z których pochodzą. Tlaib urodziła się w Stanach Zjednoczonych, a Omar pochodzi z Somalii.

W związku z planowaną wizytą kongresmenek w Izraelu, Trump napisał na Twitterze: "Pokazałoby to wielką słabość, gdyby Izrael zezwolił na wizytę". Wcześniej Biały Dom przekazał, że decyzja należy do Izraela.

Wczoraj premier Izraela, minister spraw wewnętrznych, minister spraw zagranicznych, minister bezpieczeństwa wewnętrznego, przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Narodowego i prokurator generalna spotkali się, aby omówić ostateczną decyzję w sprawie wizyty kobiet. 

Kongresmenki w swoich planach miały wizyty w Jerozolimie, Betlejem, Ramallah i Hebronie. Tlaib planowała również odwiedzić babcię, która mieszka w wiosce na Zachodnim Brzegu.