Na zaproszenie byłego amerykańskiego prezydenta na ślub nalega sam książę Harry, który zaprzyjaźnił się z Obamą podczas wspólnie organizowanych wrześniowych Invictus Games - zawodów sportowych dla weteranów wojennych.

Zaproszenie to jest jednak kłopotliwe dla brytyjskiego rządu.

Istnieje bowiem obawa, że obecnością Obamów na ślubie poczuje się urażony Obecny prezydent Donald Trump. Za obrazę może uznać fakt, że jego poprzednik spotka się z rodziną królewską, zanim on sam dostąpi zaszczytu wizyty na brytyjskim dworze i rozmowy z królową.

Ostatecznie o zaproszeniu - lub nie - Baracka Obamy zdecyduje premier May i to ona będzie miała w tej sprawie ostatnie słowo.

Do złożenia wizyty w Londynie zaprosiła Trumpa premier May już na początku tego roku. Jednak z obawy, że Brytyjczycy mogą niechętnie przyjąć Trumpa, termin wizyty został przesunięty na przyszły rok.

Niechęć Brytyjczyków spowodowana jest głównie mało dyplomatycznymi wpisami Donalda Trumpa na Twitterze, w których amerykański prezydent radził Theresie May, by zajęła się terroryzmem na Wyspach. May skrytykowała wcześniej Trumpa za udostępnienie przez niego na portalu społecznościowym filmów prawicowej organizacji "Britain First".

Petycję o niezapraszanie prezydenta USA do Wielkiej Brytanii podpisało ponad dwa miliony Brytyjczyków.

Donald Trump również nie ułatwia Brytyjczykom organizacji swojej ewentualnej wizyty w Londynie. Po wizycie w Polsce w lipcu tego roku amerykański prezydent zażądał, by władze w Londynie zapewniły mu równie gorące przyjęcie, jak w Warszawie.

Innym razem ku utrapieniu służb bezpieczeństwa zażądał, aby podczas pobytu na Wyspach zorganizować dla niego przejażdżkę królewską karocą przez centrum Londynu.

"Daily Mail" poinformował ostatnio, że Donald Trump wybiera się w do Londynu w lutym przyszłego roku, by uroczyście otworzyć nowy gmach amerykańskiej ambasady. Jak jednak twierdzi gazeta, nie dojdzie wówczas do spotkania z królową.