Zarzuty usłyszało 120 właścicieli nieruchomości z prowincji Macerata. Jak wykazało śledztwo, osoby te twierdziły, że pozostały bez dachu nad głową, a w rzeczywistości zniszczone budynki były nieruchomościami wakacyjnymi lub obiektami przeznaczonymi na wynajem.

Część osób, która złożyła wniosek o odszkodowanie, nie mieszkała nawet na terenie objętym katastrofą. Inni zawyżali swoje straty poprzez dopisywanie osób, które miały zamieszkiwać zniszczone domy.

Jedna z osób wynajmowała nawet nieruchomość, którą otrzymała od rządu po trzęsieniu ziemi. 

Do tej pory policja przejęła ponad 120 tysięcy euro. Łącznie suma oszustw może sięgać pół miliona euro.

Po trzęsieniu ziemi, które 23 sierpnia 2016 roku nawiedziło środkowe Włochy, rząd stworzył fundusz na pomoc osobom, które najbardziej ucierpiały. Właściciele zniszczonych posiadłości mogli ubiegać się o 900 euro miesięcznie. Pieniądze trafiały do osób, które w wyniku katastrofy straciły swoje główne miejsce zamieszkania. Kwota była zależna od liczby osób na co dzień mieszkających zniszczony budynek.

Brak odpowiedniej weryfikacji sprawił, że system był podatny na nadużycia. Wykazały je przeprowadzone później kontrole. Władze podkreślają, że oszuści pobierali pieniądze, których potrzebowali pokrzywdzeni. 

Władze Włoch twierdzą, że straty po trzęsieniu ziemi wynoszą 23 miliardy euro. Odbudowa zniszczonych obszarów może potrwać nawet 10 lat. W wyniku katastrofy zginęło 299 osób.