Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki wpłynęły na decyzję Rady Polityki Pieniężnej?
- Jak rynek i analitycy przewidywali rozwój sytuacji w kwestii stóp procentowych?
- Jakie wskaźniki ekonomiczne oraz wydarzenia geopolityczne mają kluczowe znaczenie dla przyszłej polityki monetarnej?
Decyzja RPP nie jest zaskoczeniem: spodziewał się jej rynek, oczekiwały też wszystkie zespoły analityczne ankietowane przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet”.
Referencyjna stopa procentowa NBP pozostaje na poziomie 3,75 proc., najniższym od czterech lat. W ostatnich 11 miesiącach Rada Polityki Pieniężnej obniżyła ją łącznie o 200 punktów bazowych, w tym o 25 pb w tym roku (w marcu).
Czytaj więcej
Choć stopy procentowe wciąż nie są rekordowo niskie, banki coraz mocniej obniżają oprocentowanie depozytów. Przy nadpłynności sektora i powracające...
RPP: stopy procentowe bez zmian
Formalnie, przesłanki za decyzją RPP poznamy podczas konferencji prasowej prezesa NBP i przewodniczącego Rady Adama Glapińskiego o 15.00. Niemniej w ostatnich tygodniach podkreślany przez licznych członków gremium był fakt istotnego wzrostu inflacji (z 2,1 proc. r/r w styczniu i lutym do 3 proc. w marcu, według szybkiego szacunku GUS), wiedzionego dużo droższymi paliwami. De facto – w okolicznościach bez wojny w Iranie – warunki do jeszcze jednej obniżki byłyby całkiem dobre: inflacja w okolicach 2 proc., hamująca dynamika wynagrodzeń, nieco gorsze od oczekiwań dane o koniunkturze w styczniu i lutym.
Konflikt w Zatoce Perskiej zmienił jednak wszystko, a Rada komunikuje, że weszła w tryb „wait-and-see”. Dwutygodniowe zawieszenie broni z zapowiedzią udrożnienia Cieśniny Ormuz nie zmienia tego istotnie: wciąż porozumienie jest kruche, a sytuacja niepewna. Dodatkowo, choć ceny ropy naftowej spadły, to pozostają wyraźnie wyższe niż przed atakiem USA i Izraela na Iran. Zdaniem ekonomistów ING Banku Śląskiego, ze względu na długi czas odbudowy infrastruktury i premię geopolityczną, ceny surowców nie wrócą szybko do poziomów sprzed konfliktu.
Czytaj więcej:
Niemal połowa Polaków deklaruje, że od ataku Izraela i USA na Iran wstrzymuje część wydatków. Ale druga połowa – nie. Polacy mają bufory oszczędnoś...
Pro
RPP obserwuje sytuację, stopy procentowe długo bez zmiany?
Z jednej strony więc okno dla jeszcze jakiejś obniżki stóp procentowych w kraju jest zamknięte. Z drugiej: możliwa deeskalacja obniża oczekiwania rynków finansowych na podwyżki. Jeszcze we wtorek kontrakty FRA sugerowały dwie podwyżki o 25 punktów bazowych do końca roku. Po ogłoszeniu zawieszenia broni te oczekiwania obniżyły się w kierunku jednej podwyżki. Z drugiej strony, rynki bywają nadwrażliwe, a ekonomiści raczej spodziewają się utrzymywania stóp bez zmian.
Najbliższe miesiące powinny jednakowoż więc minąć raczej pod znakiem stabilizacji stóp procentowych w kraju. Oczywiście, kluczowe znaczenie będzie miał jednak rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, los tarczy antyinflacyjnej CPN oraz skala efektów drugiej rundy (wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych w efekcie droższych surowców i transportu) i ewentualne przełożenie się szoku cenowego – jeśliby miał się przedłużać – na oczekiwania inflacyjne i płacowe w kraju. „Szok energetyczny będzie miał pośredni wpływ na ceny, ale uważamy, że efekty drugiej rundy będą ograniczone ze względu na brak presji popytowej w gospodarce i słabszą pozycję płacową pracowników” – komentują ekonomiści PKO Banku Polskiego.
W Panelu Ekonomistów „Rzeczpospolitej” dziewięcioro badaczy z uczelni i wydziałów ekonomicznych w Polsce oceniło, że wyjście inflacji poza przedział celu inflacyjnego NBP (a więc powyżej 3,5 proc. r/r) może zmusić RPP do podwyżki stóp procentowych. Przeciwnego zdania było siedmioro respondentów. Ekonomiści zwracali przy tym uwagę, że RPP powinna uwzględniać nie bieżące odczyty inflacji, ale jej perspektywy. – Jeśli podnosić stopy, to jeszcze nie teraz. Uzasadnieniem mogłyby być prognozy trwałego podwyższenia poziomu inflacji – mówi prof. dr hab. Marek Kośny z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
To właśnie utratą wiary w dalsze obniżki stóp procentowych (nie ma już na co czekać), a jednocześnie obawami przed ich wzrostem (w bankach w marcu rosło już oprocentowanie nowych kredytów), ekonomiści tłumaczą duży wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe w marcu. Zgodnie z danymi Biura Informacji Kredytowej, w marcu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie ponad 63 tys. osób, najwięcej od blisko 18 lat, o 72 proc. więcej niż rok wcześniej i o 42 proc. więcej niż w lutym.